Cena za lekcję – jedna stawka czy niekoniecznie?

Ten wpis to przewodnik, który pomoże Ci lepiej wyceniać pracę. Omówię w nim 3 najpopularniejsze metody.

  • Jak to się u mnie zaczęło i jak wyglądały moje – bolesne – początki z wycenianiem pracy.
  • Na jakie miny możemy trafić, wyceniając pracę w oparciu o stawki konkurencji?
  • Czy i w jakim zakresie warto uwzględniać koszty na etapie wyceny? Co brać pod uwagę i na co uważać?
  • Czym jest wycenianie bazujące na wartości? Jakie zalety ma takie rozwiązanie?
  • Jaki sposób wyceny jest najlepszy?
  • Jak i gdzie można dowiedzieć się więcej o sposobie wyceniania, przedstawianiu oferty i przekonywaniu do niej klienta (mój e-kurs)

Kiedy zacząłem wyceniać pracę? Moje początki

Moja przygoda z biznesem zaczęła się w liceum. Tworzyłem wtedy typowo hobbystycznie różne strony internetowe. Pewnego dnia znajoma zapytała mnie, czy nie przygotowałbym wizytówki online dla firmy jej taty, który oczywiście mi za to zapłaci.

Ten moment to był dla mnie przełom. Zrozumiałem, że na swoich umiejętnościach mogę nieźle zarobić – przynajmniej jak na moje „licealne” potrzeby.

Od razu zacząłem kombinować skąd wziąć więcej tego typu klientów i wpadłem na pewien pomysł.

Specjalnie się tym nie chwaliłem, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy moja pierwsza strategia sprzedażowa była dramatycznie zła, a niektórzy powiedzą wręcz, że nielegalna. Ale ja wtedy o tym kompletnie nie wiedziałem. Ba, uważałem wręcz, że jestem sprytny.

Nigdy nie zgadniesz co wtedy zrobiłem.

Pewnego dnia po prostu poszedłem na miasto, obszedłem główne ulice i wysłałem SMSa pod numery wszystkich firm, których dane byłem w stanie znaleźć na szyldach, banerach i reklamach. Wychowałem się w niewielkiej miejscowości, z niewiele ponad dwudziestoma tysiącami mieszkańców, i nie było tego specjalnie dużo. Pewnie z jakieś kilkadziesiąt wiadomości.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Wiem – teraz też łapię się za głowę, ale miałem wtedy 17 lat i totalnie improwizowałem. Najśmieszniejsze jest jednak to, że takie podejście zadziałało. Mój pokraczny „telemarketing” przyniósł mi dwóch kolejnych klientów.

Za ile?

Wiesz jakie było ich pierwsze pytanie? „Za ile”.

Oczywiste, prawda? Skoro proponuję usługę, to ważna jest jej cena. Mnie to jednak zamurowało, bo kompletnie się nad tym nie zastanawiałem i nigdy nie zastanawiałem się nad tym jak wyceniać pracę.

Sam fakt możliwości zarobku tak mnie ekscytował, że jego wysokość była sprawą drugorzędną.

Zaproponowałem jakieś grosze, pozwoliłem jeszcze stargować je o połowę i z uśmiechem na ustach pobiegłem do pracy.

Kompletnie nie miałem wtedy pojęcia o tworzeniu ofert, cenników, przekonywaniu klienta i ocenianiu wartości własnych usług. Tych pierwszych klientów napędziło mi jednak kolejnych, a ja zacząłem zauważać, że dla zarobku ważne jest nie tylko zdobywanie zleceń, ale też ich odpowiednie wycenianie.

Zrozumiałem, że tworzenie kosztorysu to zajęcie, które przynosi zyski samo w sobie, a wiedza na ten temat jest równie ważna, co techniczne umiejętności pozwalające mi wykonać jakąś usługę. Jednym ruchem negocjacyjnym mogłem zapewnić sobie tysiące złotych zarobku.

Rosło moje doświadczenie, liczba klientów i cyfry na koncie. Jako współzałożyciel studia brandingowego, sporo energii włożyłem w wypracowanie dobrego modelu.  Wypracowałem własny system tworzenia wycen, ale kosztowało mnie to wiele eksperymentów i bolesnych błędów.

Jeśli nadal miewasz problemy podobne do moich, w tym wpisie opowiem Ci o trzech najpopularniejszych istniejących podejściach do wyceniania własnej pracy. Dla każdego z nich pokażę Ci historię, którą przeżyłem i pokażę czego mnie ona nauczyła. Na końcu spróbujemy podsumować, które podejście jest najlepsze.

Mam nadzieję, że te moje wpadki będą dla Ciebie tak inspirujące, jak były dla mnie. ????

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Sposób 1 – wycena bazująca na konkurencji

Kiedy mój blog zrobił się bardziej popularny, pojawiły się pierwsze zapytania dotyczące współpracy reklamowej. Większość z nich polegała na wycenie stworzenia artykułu, który będzie wartościowy dla czytelnika, ale który także w jakiejś formie zaprezentuje markę klienta.

Nie miałem pojęcia jak to wycenić, wyszedłem więc z typowego założenia, które pojawia się w takiej sytuacji: zobaczę jak wyceniają to inni. W teorii marketingu nazywa się to benchmarkingiem cenowym.

Przekopałem się przez różne analizy i raporty, przeczytałem kilka artykułów, popytałem znajomych i wszystko to próbowałem odnieść do mojej sytuacji.

Podsumowałem czego oczekuje ode mnie klient, dopasowałem do tego średnią, która wyszła z moich analiz i taką wycenę przesłałem dalej. Okazało się, że całkiem nieźle trafiłem. Odpowiedź: „oferta jest ok, stawka powinna przejść, damy znać za kilka dni”. Po tygodniu informacja zwrotna: „klient wybrał kogoś innego”.

Nauczyłem się wcześniej, że w takiej sytuacji zawsze trzeba zapytać dlaczego. Można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, a czasami uda się ponegocjować. Dopytałem też, czy przeszkodą była cena, żeby zweryfikować swoje założenia.

Uzasadnienie od agencji, która koordynowała akcję: „większość blogerów miała podobne stawki, ale jedna oferta szczególnie się spodobała, mimo że nie była najtańsza. Blogerka zaproponowała kilka różnych pomysłów i nagrała przykładowy filmik. Klient chciał od razu ją”.

Tak bardzo chciałem wpasować się w konkurencyjne stawki na nowym dla mnie rynku, że zapomniałem zaproponować klientowi coś wyjątkowego. Zbytnie skupianie się na konkurencji odciągnęło moją uwagę od innych elementów oferty.

A przecież cena nie zawsze jest priorytetem. Jeśli jest ona naszą jedyną unikalną cechą, bardzo łatwo to przebić. Bycie troszkę tańszym niż inni to bardzo ryzykowna strategia. Klient szuka oferty najlepszej, a to niekoniecznie to samo.

Jak wyceniać pracę tym sposobem i na co uważać?

Skupienie się na konkurencji może nałożyć klapki na oczy. Jeśli za długo patrzysz na innych, być może za krótko patrzysz na siebie i klienta.

Nie zawsze wiesz też do końca co było podstawą takiej, a nie innej wyceny u konkurenta. W branży kreatywnej każda oferta jest trochę inna, każdy wykonawca ma trochę inne podejście i sposób myślenia.

Znając samą stawkę nie jesteśmy często w stanie ocenić jak możemy odnieść to do swojej sytuacji.

Co z tego, że wiemy jaka była wycena firmy X skoro nie wiemy dokładnie jakie czynniki na to wpłynęły i jak zostało to zaproponowane klientowi?

Jeśli patrzymy na innych, warto zwrócić uwagę na szerszy kontekst niż sama stawka. Liczy się nie to, ile zażyczyła konkurencja, ale co w zamian za to dała. Nie warto starać się być lepszym wyłącznie dzięki cenie.

Oczywiście kontekst rynkowy jest ważny, ale moim zdaniem lepiej traktować to jako informację dodatkową, a nie główny wyznacznik. Opieranie swojej strategii cenowej wyłącznie na konkurencji jest bardzo ryzykowne.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Sposób 2 – wycena bazująca na kosztach

Ładnych kilka lat temu, kiedy zajmowałem się wyłącznie rozwijaniem własnej agencji, dostałem propozycję wystąpienia z prezentacją na temat brandingu. Moja firma pomagała budować lepsze marki i o tym miałem opowiedzieć. To była dla mnie nowość, ale chętnie się zgodziłem. Tylko jak to wycenić?

Postanowiłem podliczyć czas, który będę musiał poświęcić oraz koszty, które będę musiał ponieść. Wydarzenie odbywało się w innym mieście, wymagało ode mnie przygotowań, dojazdu, noclegu itp. Podliczyłem te wszystkie założenia i załóżmy, że wyszło mi razem 1200 zł (nie pamiętam dokładnie).

Później dowiedziałem się, że taki sposób wyceniania ma nawet swoją nazwę: Time and Material. I to określenie w sumie mówi wszystko.

Szacujemy czas, który zajmie nam projekt, dodajemy koszty materiałów i zasobów, które musimy posiadać, żeby go zrealizować i ewentualnie uzupełniamy o coś ekstra.

Mówiąc wprost: podliczamy ile zajęło nam (albo zajmie) zrobienie czegoś i sprzedajemy to z odpowiednią górką.

Łapią się pod to np. wszyscy rozliczający się w ramach stawki godzinowej, która bazuje właśnie m.in. na kosztach i czasie. To prosta, szybka i popularna metoda, ale ma ogromną wadę: ukrywa przed Tobą różne okazje.

Kiedy przyjechałem na miejsce prezentacji, okazało się, że udział w spotkaniu jest płatny. Organizator wydarzenie „biletował”, zebrał ponad sto osób, a od każdej dostał ponad 100 złotych za wejściówkę. Odliczając od tego koszty, zarobił i tak znacznie więcej niż moje wynagrodzenie.

Czy mam prawo się obrażać? Absolutnie nie. Nie zapytałem o szczegóły, nie zastanowiłem się nad kontekstem, dostałem tyle, na ile wyceniłem. I właśnie tutaj jest największa luka w takim szacowaniu. Za bardzo skupiłem się na sobie samym – moich kosztach, moim czasie itd.

Gdybym pomyślał szerzej, zauważyłbym że organizator nieźle zarabia za moim pośrednictwem. Oczywiście musi wynająć salę, zebrać uczestników itd.

, ale odbiorcy przyszli tam przede wszystkim z powodu informacji, które ja miałem przekazać.

W tym kontekście mógłbym wycenić swoją pracę znacznie wyżej, bo wartość, którą dałem klientowi (organizatorowi) była większa niż wynikało to z moich kosztów i poświęconego czasu.

Jak wyceniać pracę tym sposobem i na co uważać?

Kiedy ktoś patrzy na Twój cennik, nie zastanawia się jakie będą Twoje wydatki. Każdy patrzy na to, co za swoje pieniądze dostanie w zamian. Nakłady, które musisz ponieść mówią o tym, jaka powinna być cena minimalna, żeby wyjść „na zero”, a nie o tym ile jest skłonny zapłacić klient. Jeśli za bardzo skupiasz się na sobie, z oczu ucieka Ci to drugie pytanie.

Strategia kosztowa sprawdza się fajnie jako bardzo prosty biznesplan. Wiesz ile musisz zarobić, żeby pokryć wszystkie wydatki. Znasz więc swój „próg bólu”, czyli stawkę poniżej której absolutnie nie możesz zejść żeby do projektu nie dopłacać, zamiast na nim zarabiać.

To powinna być jednak wyłącznie baza do dalszej analizy. „Górkę”, która nadbuduje Twoją ostateczną wycenę trzeba określać patrząc także na perspektywę klienta i korzyści, które daje mu Twoja oferta, co prowadzi nas płynnie do strategii numer trzy.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Sposób 3 – wycena bazująca na wartości

Kiedy prowadziłem własną agencję brandingową, zależało nam na szerokim podejściu do budowania marki. Bardzo nie chcieliśmy żeby naszą pracę sprowadzano do tworzenia wyłącznie „ładnych obrazków”.

Zobacz też:  Ustalanie ceny za korepetycje

Byliśmy dumni z własnego procesu, który zaczynał się od analiz, zrozumienia sytuacji klienta, uwzględniał czas niezbędny na zaplanowanie dobrej strategii budowania wizerunku, nierzadko opierał się na badaniach, warsztatach itd.

Byłem (i nadal jestem) przekonany, że to najlepsze podejście. To była moim zdaniem ogromna wartość, która odróżniała nas od wielu studiów graficznych na rynku.

Uważaliśmy, że te dodatkowe korzyści uzasadniają wyższą cenę. Stosowaliśmy więc model wyceny bazujący głównie na wartości.

Nie patrzyliśmy na czas, koszty, czy konkurencję – patrzyliśmy na to jak dużą korzyść daje nasza praca i subiektywnie to wycenialiśmy.

Wielu klientów takie podejście przekonywało i zgadzali się płacić więcej. Większość jednak tego zupełnie nie potrzebowała. Takie elementy jak identyfikacja wizualna czy własne logo traktowali bardzo „wizualnie”. Oczekiwali po prostu dobrego projektu graficznego, a czas poświęcony na długie analizy uważali za stracony. Chcieli szybkich rozwiązań za dobrą cenę.

Zdobyliśmy sporo zleceń za stawki znacznie wyższe niż średnia rynkowa, ale odstraszyliśmy też masę potencjalnych klientów oferując usługi zbyt drogie i skomplikowane, chwaląc się wartością, której zleceniodawca nie uważał za potrzebną.

Jak wyceniać pracę tym sposobem i na co uważać?

Wycenianie oparte o wartość ma największy potencjał – jest tutaj szansa na największe marże, a nasza uwaga skupia się na perspektywie klienta, która jest w całym procesie najważniejsza. Pułapką jest jednak bardzo subiektywnie odbierane poczucie „wartości”. To, co jedni uważają za niesamowitą korzyść, inni mogą uznać za element zupełnie nic nie warty.

Ta strategia zadziała dobrze tylko wtedy, kiedy swoich potencjalnych klientów dobrze znasz i rozumiesz. Pomagają tutaj różnego rodzaju badania, ankiety i obserwacje, ale zawsze jest to do pewnego stopnia przeczucie i zgadywanie. Każdy klient jest trochę inny.

To jak wyceniać pracę, które podejście jest najlepsze?

Możesz teraz mieć wrażenie, że każdą z tych trzech strategii skrytykowałem i pokazałem przykład sytuacji, w której nie bardzo zadziałała. W pewnym sensie masz rację, ale zrobiłem to świadomie, z jednego prostego powodu: nie ma jednego, zawsze idealnego sposobu wyceniania własnej pracy.

To zadanie jest tak trudne głównie dlatego, że absolutnie nie jest czarno-białe. W różnych sytuacjach sprawdzą się różne podejścia i każdy, kto spróbuje się tutaj zbytnio ograniczyć musi godzić się na zmarnowane okazje.

Jeśli zastanowisz się nad tymi przykładami, przyznasz pewnie, że za każdym razem zgubiło mnie zbyt wąskie podejście. Ograniczałem się do jednej metody, jednego sposobu patrzenia.

Moim zdaniem nie warto szukać drogi na skróty, tylko wycisnąć z każdej z tych strategii jak najwięcej i stworzyć swoją optymalną „mieszankę”. Dalsze testy i eksperymenty nauczyły mnie, że najlepsze efekty daje połączenie tych trzech sposobów myślenia. Faworyt nie istnieje.

Każda z tych strategii zwraca uwagę na jakiś istotny aspekt budowania ceny. Potraktuj je jako zgrany tercet, którego nie warto rozdzielać.

Kurs online – Wycena pracy w branży kreatywnej

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej na temat tego jak dobrze wyceniać pracę i jak ja łączę te trzy strategie, przygotowałem kurs online, który szczegółowo omawia ten temat. Opisałem moje sposoby na lepsze wycenianie własnej pracy, negocjacje, przekonywanie klienta, strategie cenowe, maksymalizację stawek, minimalizowanie ryzyka itd.

Stworzyłem także od podstaw własną platformę kursową, która ma sprawić, że nauka będzie łatwa i przyjemna.

Kurs będzie dostępny w sprzedaży tylko do 13 czerwca

Dostęp do kursu możesz kupić tylko przez kilka dni w roku. W tej edycji masz czas tylko do czwartku, 13 czerwca.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

W ramach kursu otrzymasz m.in.:

  • ponad 40 lekcji omawiających temat wyceny pracy
  • arkusz kalkulacyjny pomagający kontrolować koszty i przychody
  • kalkulator stawki godzinowej
  • szablon umowy

Opłata za kurs taksówką, spośród całej badanej Europy, jest najniższa w Warszawie

Aneta Czarnecka

Z badań CBOS-u z 2018 r. wynika, że z taksówek jako najczęstszego źródła transportu korzysta ok. 3% Polaków. Przyczyną jest prawdopodobnie fakt, że nie jest to tani środek przemieszczania się.

 Taksówka okazuje się jednak  szczególnie zbawienna podczas wakacji, gdy jesteśmy pozostawieni sam na sam z bagażami w obcym mieście.

 Turyści w Polsce powinni mieć jednak powód do radości, bo według zestawienia FREE NOW w polskich miastach opłata za taksówkę jest najniższa w Europie. 

W tym roku ponad 63% Europejczyków zdecydowało się na zagraniczne wakacje. Urlop w innym państwie często wiąże się z koniecznością transportu z lotniska lub dworca do hotelu. FREE NOW, platforma służąca zamawianiu przejazdów w 100 miastach Europy stworzyła zestawienie, z którego wynika, że w Polsce oraz Grecji zapłacimy za taksówkę najmniej.

Przegląd cen za przejazd taxi dotyczy trasy liczącej 5 kilometrów w najbardziej popularnych turystycznie stolicach Europy. Z zestawienia wynika, że w Warszawie oraz Atenach taka podróż będzie kosztowała ok. 5 euro. Nieco drożej – ok. 7-10 euro zapłacimy w Lizbonie, Dublinie i Madrycie.

Warto również wiedzieć, że użytkownicy aplikacji FREE NOW w polskich, hiszpańskich oraz portugalskich miastach mogą liczyć na przejazd po niższej cenie znanej z góry. Najdroższe taksówki w Europie znajdziemy Sztokholmie, Rzymie, Wiedniu oraz Berlinie (12-13 euro).

Na szczycie cenowej piramidy znajduje się Londyn, w którym kurs taxi kosztuje 15 euro.

Należy także wspomnieć, że najczęściej wybieranym przez Polaków kierunkiem wakacji w 2019 roku była Hiszpania. Polskie miasta natomiast najczęściej odwiedzane w tym roku były przez turystów z Niemiec, Anglii, Irlandii i Włoch – tak wynika z analizy zamówień taksówek przez użytkowników aplikacji FREE NOW – mówi Krzysztof Urban, Dyrektor FREE NOW w Polsce.

Taksówka w Europie – o czym warto wiedzieć

Kolor i marka taksówki

W każdym z europejskich miast obowiązują inne przepisy dotyczące wyglądu taksówek. Londyn słynie z czarnych blackcabs, które stały się nieodłącznym elementem drogowego krajobrazu.

W Madrycie, Berlinie i Atenach o tym, jak ma wyglądać taksówka mówią lokalne przepisy. W Polsce, Austrii i Irlandii nie ma natomiast zasad, które narzucają kolorystykę aut.

Najczęściej wybieranymi markami taksówek w Europie są Toyota Prius i Skoda Octavia.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Miejsce pasażera

W Polsce, Hiszpanii i Portugalii przyjmuje się, że pasażer w taksówce siada z tyłu. Pasażer może usiąść z przodu tylko wtedy, gdy podróżuje w większej grupie. W Niemczech natomiast panuje wolny wybór w wyborze miejsca.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

Podróżując taksówką w Polsce, Hiszpanii i Włoszech możemy zabrać bagaż dowolnej wielkości bez konieczności dodatkowej opłaty. W Portugalii obowiązuje opłata 1,60 euro za bagaż transportowany w bagażniku.

Korepetycje w roku szkolnym 2018/2019 – ile można zarobić [STAWKI]

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?fotostudiod3x (123RF)

Krótko po rozpoczęciu nowego roku szkolnego zaczyna się poszukiwanie korepetytorów. Im później, czyli im bliżej zimy, tym trudniej o dobrego prywatnego nauczyciela. I tym drożej. Podajemy przykładowe cenniki korepetycji w roku szkolnym 2018/2019.

Niektórzy utożsamiają zajęcia dodatkowe (pozalekcyjne) z korepetycjami. Istnieje jednak subtelna różnica.

O ile zajęcia typu koła zainteresowań, warsztaty czy kursy zazwyczaj rozwijają pasje młodego człowieka i pogłębiają jego wiedzę, o tyle korepetycje są z reguły po to, aby temu samemu młodemu człowiekowi pomóc podciągnąć się w nauce albo przygotować go do egzaminów. Podajemy przykładowe stawki korepetycji w roku szkolnym 2018/2019 za godzinę zegarową, a nie lekcyjną.

Jak przygotowaliśmy cennik za korepetycje

Założyliśmy, że to uczeń udaje się do domu korepetytora. Pod uwagę wzięliśmy nie tylko poszczególne najpopularniejsze i mniej popularne przedmioty, ale również to, kim jest osoba udzielająca prywatnych lekcji w systemie jeden na jeden (tylko uczeń oraz korepetytor).

Doświadczenie jest bowiem w cenie, a raczej – doświadczeni się cenią. Wiadomo, że droższe są korepetycje u wykładowcy akademickiego (a w przypadku lektora języka obcego – u native speakera), a najtańsze lekcje – u studenta pierwszego roku.

Stopień skomplikowania materiału także wpływa na cenę indywidualnej lekcji.

Tak było 3 lata temu: Korepetycje – dobry sposób na dodatkowe dochody 

Nasz swoisty cennik powstał w oparciu o ogłoszenia w tradycyjnej prasie i internecie, na różnych portalach. Uwaga: podane przez nas kwoty są jedynie orientacyjnymi.

Język angielski

Z „anglika” korepetycje zawsze są najpopularniejsze. Pewnie dlatego, że tego języka, jako obcego nowożytnego, uczy się najwięcej dzieci i młodzieży.

Zwykle w przypadku korepetycji, największą grupę uczniów stanowią maturzyści, ale na lekcje angielskiego uczęszczają nie tylko osoby, przygotowujące się do matury.

Zazwyczaj na angielski indywidualnie zaczynają już chodzić dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej, a naukę zakończą po zdanej maturze.

Zobacz oferty: Korepetycje z języków obcych

Student (niekoniecznie filologii angielskiej) weźmie minimum 20 złotych za godzinę. Anglista, uczący np. w szkole, a dorabiający sobie na „korkach”, dostaje przeważnie od 30 do 40 złotych. Są też lekcje, za które trzeba zapłacić 100 złotych. Taką stawkę mają niektórzy wykładowcy, przygotowujący do matury.

Język niemiecki

Lekcja kosztuje przynajmniej 18 złotych. Najczęściej nauczyciele biorą 25 złotych. Wybrani korepetytorzy życzą sobie jednak ponad 60 złotych za godzinę.

Język francuski

Trzeba zapłacić minimum 18 złotych, a najwięcej – około 45. Tutaj rzadko kiedy stawka przekracza 50 złotych.

Język polski

15 złotych – to najniższa cena za ekstra lekcję polskiego. Ceny tych korepetycji z reguły nie przekraczają 50 złotych.

Znajdź usługę: Korepetycje z przedmiotów humanistycznych

Historia i WOS

Najczęściej te dwa przedmioty wykłada ten sam nauczyciel. Stawki w obu przypadkach zaczynają się od 15 złotych, zaś kończą na 55.

Matematyka

Zajmuje 2. miejsce, zaraz po angielskim, wśród najpopularniejszych przedmiotów, z których udzielane są korepetycje. Za mniej, niż 20 złotych za godzinę, prawie żaden prywatny nauczyciel nie zgodzi się udzielić dodatkowej lekcji. W przypadku najdroższych korepetycji z matematyki należy zapłacić około 70 złotych.

Fizyka

W kategorii na najpopularniejsze korepetycje, fizyce przypadłoby 3. miejsce, za matematyką (2. miejsce) i polskim (który by zwyciężył ten pewnego rodzaju ranking). Student fizyki (albo kierunku pokrewnego) zażyczy sobie przynajmniej około 30 złotych za godzinę. Bywa także, że nauczyciel z wieloletnim stażem udziela lekcji fizyki, kasując 70 złotych.

Zobacz też:  Nietypowe narzędzia promocji działalności korepetytora – vlog

Polecamy ogłoszenia: Korepetycje z przedmiotów ścisłych

Chemia

Tutaj ceny zaczynają się od 20 złotych, a kończą na 50 złotych. Średnia stawka wynosi natomiast 25 złotych.

Biologia

Student medycyny, przykładowo, zgodzi się dawać korepetycje z biologii, jeśli klient zapłaci mu 20 złotych. Stawki w przypadku tego przedmiotu raczej nie przekraczają 40 złotych.

Poczytaj też: Przed maturą ceny korepetycji rosną nawet o 50 procent 

Muzyka

Tutaj zwykle nie chodzi o podciągnięcie się z materiału, jaki klasa przerabia na muzyce w szkole, lecz o to, aby nauczyć dziecko grać na instrumencie (chociaż i prywatne lekcje z teorii muzyki są spotykane).

Godzina nauki gry na pianinie zaczyna się od 25 złotych, a niekiedy dochodzi do ponad 60 złotych. Podobnie kształtują się ceny nauki gry na keyboardzie. Kto chce nauczyć się grać na skrzypcach, zapłaci minimum 20 złotych.

To tyle samo, co na gitarze. 

W Warszawie śmieci są najdroższe? Niekoniecznie, bywa znacznie gorzej

Porównywanie kosztów gospodarkami odpadami między rozmaitymi miastami nie jest proste, ponieważ samorządy stosują różne metody ustalania stawek dla mieszkańców. Może to być opłata za jedną osobę, za powierzchnię mieszkania, za mieszkanie, za zużytą wodę lub może też być liczona w sposób mieszany.

CZYTAJ TAKŻE: Śmieci to coraz cenniejszy towar. Opłaty w dużych miastach w górę średnio o połowę

Dlatego w naszej analizie pod uwagę wzięliśmy dwa przypadki gospodarstw domowych w różnych sytuacjach.

W każdym z wariantów podajemy łączne miesięczne ceny za wywóz odpadów śmieci wedle obecnie obowiązujących stawek w danym mieście lub wedle obecnie obowiązujących uchwał w tym zakresie (w przypadku Warszawy, Rzeszowa, Białegostoku czy Kielc nowe stawki wejdą w życie od marca lub kwietnia).

Z naszego zestawienia wynika, że dla przeciętnej rodziny koszty wywozu śmieci w tym roku najwyższe będę w Rzeszowie i Łodzi.

Cena za lekcję - jedna stawka czy niekoniecznie?

W Rzeszowie od marca tego roku stawka na osobę wynosić będzie bowiem 27 zł, a w Łodzi 24 zł na osobę.

Z kolei najtańszy, z punktu widzenia naszego modelowego gospodarstwa domowego, będzie odbiór odpadów w Radomiu i Białymstoku.

Białystok ustala stawki w zależności od powierzchni lokalu (za lokal 40-80-metrowy to 36 zł) i są to nowe stawki, które zaczną obowiązywać od marca tego roku.

W Radomiu jest bardzo tanio (stawka zależy od liczby osób w gospodarstwie domowym i powierzchni), ale stawki nie były aktualizowane od 2015 r., więc wkrótce może się to zmienić.

CZYTAJ TAKŻE: Mieszkańcy stolicy zapłacą więcej za wywóz śmieci

Zupełnie inaczej będzie wyglądać zestawienie kosztów w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego, w 35-metrowym lokalu (też w bloku): w takim przypadku, najdroższa okazuje się Warszawa.

Radni stolicy ustalili bowiem, że stawki będą wynosić odpowiednio 65 zł za mieszkanie w bloku i 94 zł za dom jednorodzinny, niezależnie od tego, jaką powierzchnię ma lokum, ani ile osób w nim mieszka.

Najtaniej zaś jest Radomiu i Toruniu (Toruń też nie aktualizował stawek od lat).

Cena za lekcję – jedna stawka czy niekoniecznie?

Wiele już na naszym blogu było o tym, jak ustalić stawkę za lekcję czy w jaki sposób uzasadnić jej podwyższenie. Dzisiaj czas spojrzeć na ten temat z nieco innej perspektywy, a mianowicie zapytać: czy każdy uczeń powinien płacić za lekcje tyle samo? Niekoniecznie. Zobacz, kiedy warto zróżnicować stawki i co może Ci to przynieść – poza ewentualnym wyższym zyskiem.

O tym, że ustalenie dobrej stawki za lekcję nie jest łatwym zadaniem – zwłaszcza dla osób, które dopiero rozpoczynają działalność w branży prywatnej edukacji – nie trzeba nikogo przekonywać.

I zbyt wysoka, i zbyt niska mogą sprawić, że pozyskanie klientów będzie bardzo trudne.

Między innymi dlatego na początku pracy najczęściej korepetytorzy decydują się na ustalenie jednej, „płaskiej” ceny za prowadzone zajęcia. Ty też?

O ile każda z prowadzonych lekcji wymaga od Ciebie podobnego wysiłku, czasu na przygotowanie się i „zaplecza merytorycznego” – wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Zastanów się jednak, czy rzeczywiście tak jest? A może są takie lekcje, których poprowadzenie kosztuje Cię więcej wysiłku, ale i takie, które możesz odbyć „z marszu”? Jeśli tak, z biznesowego punktu widzenia masz do czynienia z dwoma różnymi produktami. W związku z tym warto zróżnicować cenę za każdą ze świadczonych usług.

Co daje zróżnicowanie stawek za lekcje?

W zróżnicowaniu stawek za prowadzone lekcje wcale nie chodzi wyłącznie (choć również) o osiąganie wyższych dochodów z wykonanej pracy. Istotne jest przede wszystkim to, że:

  • zwiększasz swoją konkurencyjność – możesz np. zaoferować niższe stawki za „prostsze” zajęcia, czym przyciągniesz nowych uczniów,
  • pomagasz klientowi lepiej zrozumieć ofertę – zróżnicowany cennik jest dla klienta wskazówką co do poziomu trudności „zaawansowania” każdego typu lekcji,
  • lepiej eksponujesz szeroki zakres usług edukacyjnych, jakie oferujesz – potencjalny klient, widząc cennik, otrzymuje jasną informację o typach proponowanych lekcji,
  • dajesz klientowi szerszy wybór – może łatwiej dostosować typ zajęć nie tylko do swoich potrzeb edukacyjnych, ale i możliwości finansowych.

Czytaj też: 12 pomysłów na podniesienie ceny za lekcję

Jak zróżnicować ceny za korepetycje w praktyce?

Oczywiście nie istnieje jedyna dobra recenzja na różnicowanie stawek za lekcje – wszystko zależy od tego, co konkretnie możesz zaproponować klientom oraz jaka jest specyfika Twojej działalności edukacyjnej. Można jednak wskazać kilka kryteriów, według których da się wyceniać usługi. Jakich?

Oczywista oczywistość? Niby tak, ale czasami, wpadając w rytm pracy, można zapomnieć, że lekcja wcale nie musi mieć zawsze 45 czy 60 minut. Aby w prosty sposób zróżnicować stawki, zaoferuj uczniom np. dwie wersje długości zajęć, 45 i 90 minut.

Zachęć ich do wybierania tych dłuższych, oferując je z delikatną zniżką – np. 50 zł za 45 min i 90 zł za 90 (to oczywiście tylko przykładowa stawka). Możesz też dodatkowo wprowadzić lekcje krótsze, 30 minutowe, które posłużą jako uzupełnienie dla podstawowych – będą przeznaczone np. na powtórki.

W ich przypadku dobrze nieco podnieść stawkę (czyli np. brać za nie 60% stawki za 60 minut).

… a co za tym idzie – zazwyczaj również poziom zaawansowania samych zajęć. Jeśli masz doświadczenie w prowadzeniu lekcji dla uczniów z młodszych klas szkoły podstawowej oraz z licealistami, wiesz, o ile bardziej wymagające merytorycznie są te drugie. Możesz więc spokojnie podnieść lekko `stawkę dla uczniów szkół średnich czy studentów – o ile ich również uczysz.

Uczysz języków obcych? A więc zapewne wiesz, jaka jest różnica między prowadzeniem konwersacji a przygotowywaniem lekcji przygotowujących ucznia do konkretnego egzaminu.

Wysiłek wkładany w te drugie jest znacznie większy – musisz np. również sprawdzać prace pisemne po zajęciach.

Mają również bardzo duże znaczenie dla ucznia – często od ich skuteczności zależy to, czy osiągną dobry wynik, który może otworzyć drogę do karierę.

Dlatego warto pomyśleć o ustalania wyższych stawek za korepetycje przygotowujące do egzaminów – np. egzaminu ósmoklasisty, matury, egzaminów na certyfikaty językowe itp. Obniżyć możesz je w przypadku luźniejszych zajęć.

Zaoferuj zniżki uczniom, którzy są chętni, aby zapłacić za pakiet lekcji – np. pięciu czy dziesięciu – z góry. 10-15% niższa stawka będzie dobrą zachętą, a Tobie zapewni bardziej stabilny przychód. Takie rozwiązanie pozwoli też wypracować długofalowe relacje z klientem, co zwiększy prawdopodobieństwo, że uczeń zostanie z Tobą na długie miesiące, a nawet lata.

Nieco niższe stawki dla stałych klientów również są mile widziane. Nie musi to być duża zniżka, ale np. 3-5% po roku współpracy z uczniem dobrze odbije się na Waszych relacjach.

Jak widzisz, sposobów, na jakie możesz różnicować stawki za swoje usługi jest wiele. Warto spróbować, by wzmocnić swoją pozycję biznesową!

Ile kosztuje prywatna lekcja angielskiego i dlaczego – Beata Topolska – Trener Języka Angielskiego

Już od dawna nosiłam się z zamiarem poruszenia na swoim blogu tematu stawek dla lektorów języka angielskiego.

Niemal codziennie odwiedzam blogi językowe, strony na Facebooku oraz inne portale poświęcone branży edukacyjnej i regularnie przewija się tam temat zarobków lektorów oraz pytania o średnie stawki w zależności od miejsca pracy.

Od kilku lat obserwujemy negatywny trend, który według  mnie szczególnie dotyka zaangażowanych i świetnie wykształconych lektorów.

Wraz ze zdobywaniem kolejnych lat doświadczenia wyższe wynagrodzenie nie zawsze idzie w parze, jak ma to zwykle miejsce w innych branżach i to ile zarabiamy zależy od bardzo wielu czynników.

Jak  radzić sobie na rynku edukacyjnym, który ostatnimi czasy zrobił się bardzo konkurencyjny? Czy lektor udzielający indywidualnych lekcji może w ogólne liczyć na atrakcyjne zarobki? Ten wpis dedykuję przede wszystkim tym z Was, którzy uczą prywatnie i chcieliby dowiedzieć się jakie realia panują obecnie na rynku. Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że mieszkam i pracuję w Warszawie, a więc wysokość stawek oraz warunki pracy lektora będą dotyczyć głównie mojego miasta.

Dlaczego stawki wciąż maleją?

Kiedy zaczynałam pracę w 2009 roku rynek usług językowych w Warszawie, a pewnie i w całym kraju rządził się innym prawami. Pamiętam, że pierwsza szkoła językowa, z którą rozpoczęłam współpracę zaproponowała mi całkiem atrakcyjną stawkę 40 zł za 45 minut.

Dla lektora praktycznie bez doświadczenia (poza godzinami supervised teaching w trakcie robienia dyplomu CELTA) był to optymistyczny początek. W miarę jak zapełniał mi się grafik (podjęłam współpracę jeszcze z jedną czy dwiema szkołami) mogłam liczyć na podobną stawkę lub niewiele niższą.

W kolejnych latach niestety dało się zaobserwować niepokojące zjawisko – stawki z semestru na semestr malały, a szkoły, które w poprzednich latach proponowały przyzwoite zarobki, obniżały stawki nawet o 20%.

Winę za taki stan rzeczy ponosi kilka czynników. Przede wszystkim są to:

a) wysyp szkół językowych w ostatnich latach

Im większa konkurencja, tym coraz niższe ceny kursów, a co za tym idzie – niższe stawki dla lektorów.

Szkoły muszą coraz ciężej walczyć o każdego klienta, stąd w Warszawie duży wybór kursów proponujących semestr nauki w bardzo atrakcyjnych cenach lub oferujących w pakiecie dodatkowe korzyści – drugi język gratis, bezpłatne konwersacje, dostęp do platformy e-learningowej itp.

Zobacz też:  Korepetycje w mieszkaniu a podatek od nieruchomości

Nawet te szkoły, które od zawsze cieszyły się renomą i popularnością wśród słuchaczy musiały znacząco obniżyć ceny. Wyjątkiem jest chyba tylko British Council, gdzie cena za semestr od kiedy pamiętam oscyluje w granicach 2500 zł, niezależnie od dynamiki rynku.

b) duża dostępność materiałów do samodzielnej nauki

Kiedyś, żeby się czegoś nauczyć trzeba było wstać z kanapy i iść na zajęcia;) Teraz z tej kanapy wstawać wcale nie trzeba, ba, można sobie na niej leżeć do woli i buszować po najróżniejszych stronach internetowych oferujących darmowe kury językowe, platformach e-learningowych, logować się na portalach typu Memrise.com, Quizlet czy Duolingo i nie wychodząc z domu uczyć się każdego języka, na jaki mamy ochotę.

c) duża liczba lektorów na rynku

W tej chwili rynek w Warszawie jest nie tyle nasycony, co przesycony i lektorzy konkurują również między sobą. Coraz ciężej trzymać się ustalonej odgórnie stawki, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zajęcia poprowadzi taniej i nie będzie z tego powodu kręcił nosem.

 To samo tyczy się lektorów udzielających zajęć prywatnie – nierzadko muszą oni obniżać swoje stawki w obawie o utratę klienta.

Ja od kiedy skupiłam się na uczeniu angielskiego 1-1 postanowiłam utrzymać swoją stawkę i nie zmieniać jej nawet za cenę utraty słuchacza – wierzcie mi, opłaciło się, choć przyznam, że wypracowanie sobie siatki stałych klientów zajęło mi ponad rok. Niemniej wydaje mi się, że warto poczekać.

Co składa się na koszt prywatnych zajęć z angielskiego

W przeszłości niejednokrotnie spotkałam się z negatywnymi reakcjami potencjalnych słuchaczy w momencie przedstawiania im mojej oferty. Myślę, że poniekąd jest to wpisane w nasz zawód – w końcu dostarczamy pewnego rodzaju usługę i jak każdy musimy liczyć się z konkurencją.

Mimo wszystko jednak jestem zdecydowanie przeciwna zaniżaniu stawek i przystawaniu na warunki klienta, jeśli kwota którą proponuje jest znacznie niższa od naszej.

Jednocześnie wychodzę z założenia, że jeśli słuchacz dzwoni do mnie w sprawie zajęć, to zapoznał się już z moją ofertą na stronie i jeśli jest zainteresowany, to automatycznie zakładam, że stawki akceptuje.

W 99% dokładnie tak to wygląda, choć czasami zdarzyły mi się telefony „na cwaniaka” i e-maile w stylu „ja Pani mogę zapłacić tyle i tyle, niech Pani da znać, czy Pani pasuje”. Ale na szczęście były to tylko pojedyncze przypadki:)

Co składa się na koszt indywidualnych zajęć z angielskiego? To oczywiście zależy od oferty danego lektora, ale w moim przypadku to m.

in: czas spędzony na przygotowaniu do zajęć (przy czym należy pamiętać, że każdy słuchacz ma niejako indywidualny tok nauczania. Hurtowe przygotowywanie zajęć dla kilku osób jednocześnie danego dnia, jak to ma czasem miejsce w szkołach językowych – odpada.

), wybór i drukowanie materiałów, czas zajęć (60 minut lub 90), sprawdzanie pracy domowej, monitorowanie postępów ucznia i doraźna pomoc językowa (zawsze można do mnie napisać mejla lub smsa z jakimś pytaniem językowym).

Do tego oczywiście dochodzi najważniejszy atut takich zajęć, jakim jest uwaga lektora maksymalnie skupiona na słuchaczu i jego umiejętnościach językowych, której nie trzeba z nikim dzielić.

Kiedy popatrzymy więc na indywidualne prowadzenie zajęć z szerszej perspektywy, to nietrudno zdać sobie sprawę, że 60-minutowe zajęcia 1-1 to dla lektora nie tylko czas spędzony na samym uczeniu, ale i czas bezpośrednio przed zajęciami, jak i długo po nich.

Wyobraźmy sobie teraz, że takich indywidualnych trybów nauczania mamy w tygodniu kilkanaście…to oczywiste, że za pracę, jaką wkłada lektor, aby jakość usług była na możliwie jak najwyższym poziomie oczekuje odpowiedniego wynagrodzenia.

Innymi słowy, profesjonalnie przygotowane zajęcia indywidualne na dobrym poziomie dostosowane do potrzeb słuchacza po prostu nie mogą kosztować 30 zł.

Średnie stawki w Warszawie

Jak już wcześniej wspomniałam stawki z roku na rok maleją, ale chyba mogę pokusić się o stwierdzenie, że zajęcia indywidualne z doświadczonym lektorem/trenerem w Warszawie będą średnio kosztować od 50 zł za 60 minut wzwyż, a zwykle mniej więcej złotówkę za minutę. Oferty są bardzo różne i czasami ta cena obejmuje już dojazd do słuchacza.

Ja akurat większość zajęć prowadzę stacjonarnie w dwóch lokalizacjach i ze względu na ograniczenia czasowe nie dojeżdżam do uczniów. Pozwala mi to prowadzić zajęcia jedne po drugich i nie tracę czasu pomiędzy lekcjami. Takie rozwiązanie wydaje mi się póki co najefektywniejsze.

Wyjątek stanowią zajęcia in-company, na które oczywiście dojeżdżam, ale stawka jest już wtedy wyższa (średnio o 10 zł i dojazd nie może zajmować więcej niż 30 minut). Ktoś pewnie teraz pomyśli, że takie wymagania są zbyt mocno wyśrubowane. Cóż…to prawda! Ale wierzcie mi, kilka lat jeżdżenia po całym mieście z zajęć na zajęcia zniechęciło mnie do tego skutecznie.

Teraz wolę poczekać na klienta, który będzie skłonny dojechać do mnie niż zgadzać się na współpracę z kimś, kto mieszka po drugiej stronie miasta.

Stawka może być też oczywiście wyższa niż wspomniane przeze mnie 60 zł za 60 minut – wszystko zależy od tego, jak wyceniamy swoją pracę. Kursy, które powinny i zwykle są droższe to np.

przygotowanie do egzaminów, matury, kursy Business English oraz ESP (English for Specific Purposes), gdyż wymagają one nie tylko doświadczenia, ale też specjalistycznej, często bardzo konkretnej wiedzy. Do tańszych opcji należą np.

zajęcia konwersacyjne (wymagają nieco mniej pracy) oraz kursy prowadzone online np. na Skype, choć moim zdaniem stawka nie powinna w tym wypadku różnić się jakoś znacząco od zajęć face to face.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że powyższe stawki mogą być niemożliwe do osiągnięcia w mniejszych miastach lub na wsiach. Mimo to myślę, że lektor i jego praca podlegają takim samym zasadom niezależnie od miejsca. Praca włożona w zajęcia przez lektora w Warszawie jest tak samo ważna, jak praca wykonana przez lektora w każdym innym mieście w Polsce.

Mam wrażenie, że zajęcia indywidualne z języka obcego są niestety bardzo często postrzegane jako oczywisty sposób nauki i że każdy sobie może na takie zajęcia pozwolić, podczas gdy moim zdaniem jest dokładnie na odwrót.

Zajęcia indywidualne, podczas których uwaga lektora skupiona jest tylko na jednej, maksymalnie dwóch osobach, to usługa luksusowa i moim zdaniem tak powinna być na rynku postrzegana.

Czy utrzymujące się malejące stawki oznaczają dla nas jednocześnie pogodzenie się z coraz niższymi zarobkami? Niekoniecznie. W następnej części tego wpisu postaram się pokazać, jak nie dać się temu negatywnemu trendowi i negocjować lepsze wynagrodzenie.

Jestem bardzo ciekawa co Wy myślicie o stawkach lektorów angielskiego w Warszawie i w Polsce ogólnie. Chętnie dowiem się jak sprawa wygląda z perspektywy mniejszych miast. Jak radzicie sobie ze spadającymi stawkami w naszej branży?

Korepetycje – ile kosztują i jakie są średnie stawki za godzinę nauki? "Korki" bierze 765 tys. uczniów, a rynek jest już wart 4 mld zł

Fryderyk Kaczmarek

Wraz z początkiem nowego roku szkolnego rodzice rozpoczęli poszukiwania najlepszych korepetytorów dla swoich dzieci. Coraz większe zapotrzebowanie na dobrych nauczycieli sprawia, że rynek korepetycji rośnie w siłę.

Popyt napędza podaż, a więc wraz z nasilającą się potrzebą dodatkowych lekcji rośnie ich cena, a także jakość usług. Jak podaje Portalukonsumenta.pl, nawet 4 mld zł rocznie trafia do kieszeni nauczycieli.

Zobacz, co zrobić, by Twoje dziecko miało lepsze wyniki w nauce dzięki dodatkowym lekcjom.

Obecnie w Polsce mamy około 4,5 mln uczniów. CBOS przeprowadził w 2017 roku badania, z których wynika, że 17 proc. z nich potrzebuje dodatkowego wsparcia w nauce.

Z tego wynika, że rynek korepetycji w Polsce liczy blisko 765 tysięcy klientów.

Biorąc pod uwagę, iż za każdą godzinę pomocy naukowej zapłacimy około 60 zł, a średnio każdy uczeń bierze dwie godziny korepetycji tygodniowo, to wychodzi, że cały rynek jest wart około 4 miliardów złotych.

W badaniach na potrzeby tego artykułu skorzystano z ogłoszeń z ofertami korepetycji w różnych serwisach internetowych. Wyniki pogłębionej analizy pokazały, że z początkiem nowego roku szkolnego następuje gwałtowne zapotrzebowanie na korepetycje, które utrzymuje się do mniej więcej do początku grudnia.

Wraz z końcem pierwszego semestru, zbliżają się święta Bożego Narodzenia oraz ferie zimowe.

Rodzice decydują się dać trochę odpoczynku swoim pociechom, a co za tym idzie zainteresowanie usługami korepetytorów spada.

Ponowy wzrost poszukiwań nadchodzi w momencie, kiedy w szkole zbliżają się końcowe rozstrzygnięcia w postaci wystawiania ocen i decydujących sprawdzianów na koniec pierwszego półrocza.

Które przedmioty cieszą się największą popularnością?

Największe zainteresowanie wzbudzają korepetycje z języków obcych oraz przedmiotów ścisłych. Nauka języka angielskiego, niemieckiego, francuskiego, czy hiszpańskiego sprawia młodym osobom największe problemy.

Zapotrzebowanie na korepetycje napędza również królowa nauk, czyli matematyka. Największa zmora maturzystów dokucza już dzieciom od najmłodszych lat.

Nic więc dziwnego, że rodzice szukają eksperta w tej dziedzinie, który sprawi, że ich dzieci poradzą sobie z kolejnymi zadaniami z algebry, geometrii, czy trygonometrii.

Serwis e-korepetycje.net co roku sporządza raport na temat stanu korepetycji w Polsce. W ostatnim takim zestawieniu w 2018 roku zbadano 72 861 ofert korepetycji z 20 najpopularniejszych przedmiotów. Uwzględniono w tym 30 największych miast w naszym kraju, za średni czas dodatkowych lekcji przyjęto jedną godzinę zegarową.

Ceny korepetycji prezentują się następująco:

  • matematyka od 33,30 zł do 48,03 zł
  • fizyka od 36 zł do 53 zł
  • chemia od 36 zł do 49 zł
  • biologia od 38,15 zł do 53,81 zł
  • geografia od 20,44 zł do 64
  • historia od 30,71 zł do 53,69 zł
  • język angielski od 38,18 zł do 52,22 zł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *