5 wykładów ted, które obejrzeć powinien nauczyciel

Praktycznie każdy wykład TED jest przesiąknięty fascynującą wiedzą, ciekawymi ideami oraz kreatywnymi rozwiązaniami. Dlatego wybrałem dla Ciebie dziesiątkę według mnie najlepszych wykładów (z polskimi napisami) o tematyce rozwoju osobistego, psychologii oraz nauki o mózgu.

Życzę wiele inspiracji!
Wybrane przez mnie wykłady TED nie są ułożone w konkretnej kolejności.

W sumie jest to ponad 3 godziny materiału video, dlatego proponuję oglądać jeden film dziennie – wtedy będziesz miał dodatkowo czas aby przetrawić niektóre z ciekawych idei zawartych w treści prezentacji.

Wszystkie filmy zawierają polskie napisy. Aby je włączyć, kliknij „View subtitles” obok ikony włączającej video. Po chwili pojawi się w tamtym miejscu rozwijane menu, z którego będziesz mógł wybrać nasz język.

Nad konkretnymi wykładami TED znajdują się krótkie opisy danych wystąpień, które pochodzą z oficjalnej strony www.ted.com. Jeśli chcesz, możesz skorzystać z opcji oglądania na pełnym ekranie, wystarczy że klikniesz w ikonę znajdującą się w prawym górnym rogu każdego filmu. Usiądź więc wygodnie i zabierz się do oglądania!

Tony Robbins pyta dlaczego robimy to, co robimy

Tony Robbins omawia „niewidzialne siły” motywujące ludzi do działania – i przybija piątkę Al Gore'owi siedzącemu w pierwszym rzędzie.

Ken Robinson twierdzi, że szkoły zabijają kreatywność

Sir Ken Robinson stawia przyjemną i poruszającą do głębi tezę stworzenia systemu edukacyjnego, który raczej podsycałby kreatywność, niż ją osłabiał.

Elisabeth Gilbert o wspomaganiu kreatywności

Elizabeth Gilbert przygląda się niemożliwym oczekiwaniom, jakie żywimy wobec artystów i ludzi genialnych stawiając radykalną tezę, że ludzie „nie są” geniuszami, lecz „mają” geniusz. Oto zabawna, osobista i zaskakująco poruszająca wypowiedź.

Adora Svitak: Czego dorośli mogą nauczyć się od dzieci

Cudowne dziecko Adora Svitak uważa, że świat potrzebuje „dziecięcego” podejścia: śmiałych pomysłów, niepohamowanej kreatywności a zwłaszcza optymizmu. Dorośli powinni dać szansę wielkim marzeniom dzieci. Pierwszym krokiem w tym kierunku powinno być zaakceptowanie faktu, że sami mogą się czegoś nauczyć od dzieci.

Dan Gilbert pyta – dlaczego jesteśmy szczęśliwi?

Dan Gilbert, autor „Stumbling on Happiness”, kwestionuje tezę, że jesteśmy nieszczęśliwi, jeśli nie dostaniemy tego, czego chcemy. Nasz „psychologiczny system odpornościowy” pozwala nam czuć się szczęśliwymi nawet wtedy, gdy rzeczy nie układają się tak jak zaplanowaliśmy.

Matthieu Ricard o nawykach szczęścia

Czym jest szczęście i w jaki sposób możemy je odnaleźć? Były biochemik, a aktualnie buddysta, Matthieu Ricard twierdzi, że możemy wpoić umysłowi nawyk dobrego samopoczucia, aby stworzyć poczucie prawdziwego spokoju i spełnienia.

Keith Barry i magia mózgu

Najpierw Keith Barry pokazuje, jak nasz mózg może oszukać ciało – za pomocą triku, który działa również przez podcast. Potem angażuje publiczność w kilka totalnie zadziwiających (a nawet trochę niebezpiecznych) numerów magii mózgu.

Jill Bolte Taylor i jej wylew zrozumienia

Jill Bolte Taylor nadarzyła się okazja, której inni neurolodzy woleliby raczej za wszelką cenę uniknąć: doznała rozległego udaru mózgu. Obserwowała, jak przestają działać kolejne funkcje jej mózgu – ruch, mowa, samoświadomość. Opowiada nam o tym zdumiewającym doświadczeniu.

VS Ramachandran: Neurony, które ukształtowały naszą cywilizację

Neurobiolog Vilayanur Ramachandran prezentuje fascynujące działanie neuronów lustrzanych. Niedawno odkryte neurony lustrzane umożliwiają ludziom uczenie się złożonych zachowań społecznych, z których część ustanowiła podwaliny naszej cywilizacji.

Dan Denett o naszej świadomości

Filozof Dan Denett przekonuje, iż nie rozumiemy własnej świadomości, a mózg nieustannie nas zwodzi.

Co ciekawe, oprócz oficjalnych i ogólnoświatowych konferencji TED w wielu krajach organizowane są mniejsze, niezależne konferencje. Sam miałem okazję być na widowni TEDxPoznań, co było rewelacyjnym doświadczeniem. Na oficjalnej stronie tego wydarzenia możesz obejrzeć wszystkie 15 wykładów TED, które się tam odbyły. Występowałem także na TEDx Łódź oraz TEDx Lublin.

Napisz koniecznie w komentarzach, który z dziesiątki powyższych filmów podoba Ci się najbardziej i dlaczego. Jeśli znasz jakieś warte zobaczenia prezentacje, których tutaj nie ma – podziel się linkiem do wystąpienia a na pewno każdy na tym skorzysta. Miłego oglądania!

Zapraszam Cię również do przeczytania artykułu, w którym zebrałem wykłady TED dotyczące biznesu: 10 najlepszych biznesowych prezentacji TED.

5 wykładów TED, które obejrzeć powinien nauczycielO autorze

Nasze dzieci to największe pierdoły na świecie? Hodujemy zombi, które nie wiedzą kim są

Witam, czy wasze dzieci były na
obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przerażają
mnie te namioty w środku lasu. A co w sytuacji, jak
jest burza?” – pyta Beata na internetowym forum
pod hasłem „Obóz harcerski”.
„Namioty namiotami. Moje dziecko zraziło
się w zeszłym roku brakiem higieny.

Syf, brud,
kąpiele sporadyczne, wróciła totalnie
brudna” – odpowiada jej Zofia. Tę
bezradność rodziców i dzieci
potęgują obecne przepisy. Rok temu sanepid
chciał zamknąć obóz harcerski koło
Ustki, bo nie było tam elektryczności.

Dwa lata
temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu
survivalowego pociągnąć rurami wodę z
ujęcia oddalonego o trzy kilometry.

W sumie trudno
się więc dziwić, że w styczniu tego
roku wychowawca zimowiska koło Karpacza
zorganizował zamiast ogniska
„świecznisko” w świetlicy, bo na
zewnątrz było minus 10 stopni i dzieciaki
poskarżyły się rodzicom, że nie
chcą marznąć, a ci zagrozili opiekunowi
interwencją w kuratorium, jeśli nie odwoła
„niebezpiecznej zabawy”.

– Jak zaczynałem przygodę
z harcerstwem, wiele lat temu, obozy przygotowywaliśmy
od zera. W las pierwsi jechali najbardziej sprawni i silni
harcerze, cięli siekierkami drzewa, kopali latryny,
myli się w górskim lodowatym strumieniu.
Cały obóz budowaliśmy własnymi
rękoma.

Nikt się nie zastanawiał, czy jajka
na jajecznicę zostały wyparzone w
„wydzielonym, oznakowanym stanowisku wyparzania
jaj”. Dzisiaj nie wolno dać młodemu
siekiery, bo jest narzędziem niebezpiecznym, witki nie
można uciąć, bo drewno się kupuje w
nadleśnictwie.

Zamiast dziury w ziemi są
wypożyczane toi toie, a każdy garnek czy
półka w magazynie muszą być sprawdzone
przez armie kontrolerów z sanepidu, gmin i
przeróżnych straży.

Obozy stawiają
profesjonalne firmy, a dzieciaki
przyjeżdżają na gotowe, zamiast
plecaków mają walizki na kółkach,
repelenty i kremy do opalania – opowiada były
już harcmistrz z podwarszawskiej miejscowości.
Woli pozostać anonimowy, bo dorabia, choć tylko
okazjonalnie i nieharcersko, na letnich obozach dla
młodzieży.

– Przyjeżdżają takie
potworki przekonane o swojej wyjątkowości,
mądrości i zaradności, a wrzeszczą w
panice, jak zobaczą osę czy komara.

Na byle
uwagę wychowawcy od razu dzwonią do mam i
tatusiów ze skargą, a ci z pretensjami do nas.
Cholera mnie bierze, ale cóż poradzić,
klient nasz pan.

No to robię im ognisko w pokoju na
ekranach ich tabletów, bo dym z płonących
szczap gryzłby ich w oczy – tłumaczy.

Z łezką w oku czyta dziś w
necie wspomnienia ludzi z jego pokolenia, jak w latach 80.
wcinali jagody bez strachu, że chory lis je
obsikał. Teraz jest psychoza, więc na wszelki
wypadek dzieci do lasu nie wysyła się w
ogóle, dlatego przerażają je pająki,
komary czy osy, a z grzybów znają tylko
pieczarki.

Z rozrzewnieniem przypomina sobie, jak
ganiał w krótkim rękawku w deszcz,
przeziębił się i babcia dała mu
miód ze spirytusem, cytryną i czosnkiem, i nikt
nie oskarżył babci o rozpijanie
młodzieży, a on wstał następnego dnia
zdrów jak ryba. Dziś na lekki ból
gardła dzieciaki dostają antybiotyki, a po
złamaniu palca zwolnienie na cały rok z WF.

Nikt
mu nie pomagał odrabiać lekcji, bo musiał
się uczyć sam, a za błędy ortograficzne
ojciec go po kilku ostrzeżeniach w końcu
sprał, bo tłumaczenie nieuctwa dysgrafią nie
było wtedy tak postępowe jak dziś.

Gdy z
kumplami poszli nad jezioro, nie było ratowników,
społecznych kampanii ostrzegających przez
skakaniem na główkę i jakoś ani on, ani
żaden z jego znajomych karku nie skręcił. A
skakali do wody z wysokiego brzegu aż miło.

Gdy
rozbił nos na rowerze, ciężkim, stalowym
składaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole
sińce pod oczyma nie zaalarmowały
wychowawców i do rodziców nie przyjechała z
interwencją opieka społeczna w obstawie policji.
Teraz miałby rozmowę z psychologiem, która
uświadomiłaby mu, że jest wrażliwym
człowiekiem, z pełnymi prawami i nie wolno nikomu
przekraczać jego prywatnej strefy, więc
jeśli rodzice go biją, powinien to
zgłosić.

zobacz także:

– Gdy dostałem manto od
silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem
zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym
się nie mazgaił, bo mężczyzna musi
stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami
przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A
następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego,
gdzie zapisał mnie na boks – opowiada.

„Kochamy rodziców za to,
że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak nas należy
»dobrze« wychować. To dzięki nim
spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii,
psychologów, znudzonych opiekunek,
żłobków, zamkniętych placów zabaw
i lekcji baletu” – takie wspomnienia w
internecie młodzi czytają dziś jak
bajkę o żelaznym wilku.

Zobacz też:  Znajomość języka a komfort podróżowania

Ale dwie lewe ręce mają nie
tylko najmłodsi. W domach gniją całe
pokolenia niedorajdów, włącznie z
trzydziestolatkami, przekonanymi, że guzika w koszuli
nie da się przyszyć bez certyfikatu krojczego.

I
nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w
myśl przekonania każdego dorosłego, że
„za moich czasów młodzież była
bardziej zaradna”, tylko wyniki naukowych analiz.

Gdziekolwiek spojrzeć, jest gorzej, niż
było.

Roszczeniowe pokolenie Z? POSŁUCHAJ PODCASTU

Tylko do pierwszego potu

Naukowcy Akademii Wychowania Fizycznego w
Warszawie od wielu lat badają kondycję
fizyczną polskiej młodzieży. Ich wnioski
są zatrważające: 30 lat temu dzieciaki
były znacznie bardziej sprawne niż ich
rówieśnicy obecnie. Uczniowie szkół
podstawowych z miejsca skakali w dal 129 cm, dzisiaj
skoczą najwyżej metr.

600 m przebiegali dawniej
średnio w 3 minuty i 5 sekund, teraz wloką
się 40 sekund wolniej. Ale prawdziwy dramat widać
w sile – kiedy nie było jeszcze internetu,
uczeń potrafił w zwisie wytrzymać 17 sekund,
teraz zaledwie 7.

O załamaniu sportowych wyników
mówią też trenerzy – mimo
specjalistycznych planów wysiłkowych,
nowoczesnego sprzętu i odzieży,
ogólnodostępnych siłowni czy placów do
ćwiczeń osiągnięcia sportowe są
– delikatnie mówiąc – mizerne. I to
mimo że sport uprawia dziś dwa razy więcej
osób niż 20–30 lat temu. Tyle że to
ćwiczenia tylko do pierwszego potu.

Psycholodzy
mówią o syndromie nadmiaru możliwości i
wynikającego z tego braku wytrwałości.
Młodzi rezygnują z doskonalenia się w danej
dziedzinie, jeśli tylko napotkają pierwszą
trudność. Od razu próbują nowych
rzeczy. W konsekwencji mamy mnóstwo nowych dyscyplin,
hobby czy możliwości spędzania wolnego
czasu.

Wszystko to jednak robią po łebkach,
żeby tylko zaliczyć, żeby się
pokazać na słitfoci w portalu
społecznościowym. To powierzchowne
próbowanie wszystkiego oznacza, że tak
naprawdę nie potrafią niczego.

– Dziś żyjemy w
świecie panoptykonu, o którym mówił
Michel Foucault, więzienia, w którym wszyscy
wszystkich obserwują. Dążymy więc do
tego, by się pokazać z jak najlepszej strony.

Cokolwiek zaczynamy robić, robimy już nie tyle
dla siebie, co dla poklasku, dla pokazania innym. Nie
biegamy już dla zdrowia, dla kondycji, tylko żeby
pokonywać kolejne dystanse, bić kolejne rekordy,
które od razu wrzucamy do internetu.

Podobnie jak
jazda na rowerze czy ćwiczenia w siłowni. Jednak
ten imperatyw ciągłego zdobywania sukcesu
powoduje, że zawsze jesteśmy przegrani.

Bo
jeśli tylko na tym budujemy system własnej
wartości, wystarczy drobne potknięcie, żeby
ta cała psychologiczna konstrukcja się
zawaliła. I wtedy stajemy się bezradni –
tłumaczy psycholog Małgorzata Osowiecka z SWPS
Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Sopocie.

Podczas zeszłorocznych
wykładów w The Royal Institution w Londynie prof.
Danielle George z Uniwersytetu w Manchesterze
przedstawiła badania, z których wynika, że
młodzi, ale już dorośli ludzie stali
się uzależnieni od gotowych rozwiązań
technologicznych oferowanych przez rynek.

W przypadku
domowej awarii nawet nie próbują sami
naprawić zepsutego kontaktu czy przerwanego kabla
odkurzacza. Ba, większość z nich uważa,
że urządzenia „po prostu
działają”, i nie ma pojęcia, co
robić, jak się coś z nimi stanie.

Najczęstszymi rozwiązaniami są wezwanie na
pomoc specjalistycznej firmy albo wymiana
niedziałającego urządzenia na nowe.

Kto
bogatemu zabroni, ale problem polega na tym, że pytani
przez badaczy, czy pomyśleli o naprawie, przylutowaniu
zerwanego kabelka, nie zdawali sobie nawet sprawy, że
tak można. Pochłonął ich świat
jednorazówek.

Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto sądzi, że
taka życiowa postawa pierdoły to domena osób
niezbyt lotnych, kubłem zimnej wody niech
będą słowa prof.

Jonathana Droriego,
który podczas konferencji naukowej TED (Technology,
Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez
amerykańską organizację non profit Sapling
Foundation, opowiedział o eksperymencie
przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym
w Massachusetts (MIT), uważanym za jedną z
najbardziej prestiżowych uczelni na świecie.
Naukowcy odwiedzili świeżo upieczonych
inżynierów z MIT i zapytali, czy można
zapalić żarówkę za pomocą baterii
i drutu. – Zapytaliśmy: umiecie to zrobić?
Powiedzieli, że to niemożliwe. I nie
wyśmiewam tu Amerykanów. Tak samo jest w Imperial
College w Londynie – opowiadał rozbawionym
słuchaczom prof. Drori.

Lecz to śmiech przez łzy, bo to
przecież ci młodzi ludzie niebawem przejmą,
a nawet już przejmują stery rządów,
gospodarek, bo to oni zaczynają decydować o
kierunkach rozwoju świata.

Tymczasem dochowaliśmy
się, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek
nasączonych wiedzą, z której nie
potrafią skorzystać, o skorupkach tak
słabych, że pękają od pierwszego
niepowodzenia, ba – od niepochlebnej opinii czy
krytyki.

Inżynierowie z MIT z pewnością
doskonale poradzą sobie z odczytaniem schematów
silników rakietowych, ale mają problemy z
wyzwaniami codziennego życia.

Już ponad 10 lat temu historyk
literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gdańskiego
Stefan Chwin alarmował, że błędem
współczesnego modelu wychowawczego jest tyrania
optymizmu, tyrania udawania, że wszystko będzie
OK – tylko się starajcie i uczcie pilnie.

Że wystarczy wiara, iż wszyscy mogą
wszystko, że wystarczy chcieć, by móc.
Jednak takie głosy rozsądku przegrały z
przekonaniem, iż wszyscy są równi i
mają takie same szanse, a szczęśliwy
człowiek to człowiek sukcesu.


Zastąpiliśmy zasady i wartości
hiperliberalizmem, który zaprowadził nas na
manowce – wskazuje prof. Joanna Moczydłowska z
Politechniki Białostockiej.

Przede wszystkim równość to
fikcja. Są ludzie bardziej i mniej zdolni,
inteligentni i gamonie. – Ludzie są po prostu
różni. Jedni mają temperament flegmatyczny,
inni choleryczny.

To są cechy wrodzone,
niezależne od oddziaływania rodziny, szkoły
czy pracodawcy.

To właśnie geny decydują,
dlaczego tak rozbieżne potrafią być
ścieżki kariery rodzeństwa, które
wychowywane było w jednym domu, w tych samych
warunkach, które miało taki sam start i
potencjalne możliwości środowiskowe –
tłumaczy prof. Moczydłowska.

Zdolnej, inteligentnej młodzieży
nie przybędzie dlatego, że udało się
wmówić młodym ludziom, że mogą
sięgnąć po nieosiągalne. 20 lat temu do
szkół z maturą szło najwyżej 30
proc. uczniów po podstawówce. Dziś
wskaźnik ten sięgnął prawie 90 proc.

Na
rynku pojawiła się więc armia z dyplomami,
niestety zbyt często bez zdolności,
umiejętności i pasji. – Wielu ludziom
robimy tym krzywdę. Tej nadprodukcji magistrów
rynek nie przyjmuje, rodzi się za to frustracja z
niespełnienia oczekiwań, którymi ładuje
się ich od najmłodszych lat.

Jeśli kibol,
który się spełnia, ćwicząc z
ciężarkami, pozostanie w dorosłym życiu
na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, będzie
żył w zgodzie z samym sobą, to z punktu
widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne.

Jeśli ulegnie ułudzie i pójdzie na studia,
którym intelektualnie nie jest w stanie sprostać,
będzie to groźne dla jego psychiki i otoczenia,
na którym może wyładować swoją
późniejszą frustrację –
zauważa ekspertka.

Społeczeństwo
zachłysnęło się – jak to
nazywają specjaliści – amerykanizacją
oczekiwań, że każdy może wszystko, i
napakowaniem energią do nieustannego odkrywania w
sobie supermena.

Sęk w tym, że imperatyw
wzlatywania ponad poziomy nie ma poduszki
bezpieczeństwa. W dzisiejszym świecie jest tylko
jeden cel: osiągnięcie sukcesu, ale nie ma
porażki. Jest tylko pochwała, ale nie ma krytyki.

Jest tylko rozwiązywanie problemów, ale nie ma
problemów.

Dzieciom zakłada się kaski, gdy
jadą rowerem czy na nartach. Dodatkowo nakolanniki,
nałokietniki i ochraniacze na dłonie – gdy
zakładają rolki. Przy jeździe konnej modne
stały się żółwiki, czyli
ochraniacze na kręgosłup. Wszystko dla ich
bezpieczeństwa. Zapomina się jednak przy tym o
najważniejszym – o zrozumieniu przez dziecko
konsekwencji swojego zachowania.

Jeśli postąpi
nierozważnie, powinno zaboleć, bo ból
ostrzega i uczy. Jeśli postąpi głupio,
powinno zaboleć mocno i boleć długo, bo
ból to najlepszy nauczyciel. Ale nie zaboli w
ogóle, bo są środki ochronne.

A jeśli
Jaś się nie nauczy, że
prędkość na rowerze plus nieuwaga są
groźne i mogą wywołać ból, Jan nie
zrozumie, że szybkość auta plus nieuwaga
oznacza już śmierć.

– Mnożenie zakazów i
nakazów sprawia, że młodzi ludzie nie
potrafią sami sobie wyznaczać granic. Nie
rozumieją konsekwencji swoich czynów, nie
mają kontroli nad swoim zachowaniem i
postępują bezrefleksyjnie.

Dlatego nawet
najbardziej agresywne reklamy społeczne
przedstawiające skutki zażywania dopalaczy nie
będą skuteczne, bo zadziała tu mechanizm
obronny – nie damy sobie rady z taką
hardkorową informacją, więc musimy ją
odrzucić.

I młodzi niemający własnych
fatalnych doświadczeń taki przekaz odrzucają
– zaznacza psycholog Małgorzata Osowiecka.

– I do tego ta nieustająca
nadopiekuńczość. Ostatnie badania
wskazują, że już 43 proc. Polaków
mieszka razem z rodzicami, a w wielu przypadkach powodem
nie są wcale problemy finansowe. Tak czują
się bezpieczniej, wolą pozostać pod
rodzicielskim parasolem.

Zobacz też:  Rozliczenie podatkowe, gdy jest się nauczycielem i dodatkowo udziela korepetycji

Gdy byli mali, rodzice
mówili: nie biegaj, bo się wywrócisz i
stłuczesz kolano, do szkoły nosili za nich
ciężkie tornistry, a teraz mówią: nie
pracuj, masz jeszcze czas, my ci pomożemy. Takie
ograniczanie samodzielności u dorosłego
człowieka to dramat, bo on nie potrafi wziąć
odpowiedzialności za siebie i innych.

Rezygnuje z
podejmowania wyzwań w imię trwania w sferze
komfortu – przestrzega prof. Joanna
Moczydłowska.

Być to być widzianym

Szklany klosz, pod którym chowamy
nasze dzieci, nie wystawiając ich na trudy życia
i ryzyko porażki, powoduje, że zatracają
umiejętności krytycznego postrzegania
rzeczywistości. W USA według sondażu
przeprowadzonego przez Columbia University aż 85 proc.

rodziców wierzy, że trzeba wmawiać dzieciom,
iż są inteligentne, i chwalić je na
każdym kroku. Tymczasem – jak przekonuje
psycholog Carol Dweck – to błąd
wychowawczy. Przez 10 lat badała osiągnięcia
uczniów kilkunastu szkół w Nowym Jorku.

Z
jej eksperymentów i analiz wynika, że dzieci,
które po udanym rozwiązaniu testu były
chwalone za mądrość i zdolności,
szybciej osiadały na laurach i unikały kolejnych
wyzwań, niż te, u których doceniano
wysiłek i ciężką pracę w
osiągnięcia sukcesu.

Te „mądre z
natury” bały się porażki przy
trudniejszych zadaniach, bo podważałaby one ich
wysoką samoocenę. Nie chciały się
przekonać, że jednak nie są tak
inteligentne, jak uważa otoczenie.

A jak już
podejmowały ryzyko i skończyło się to
niepowodzeniem, rezygnowały z dalszych prób, by
nie pogłębiać poczucia przegranej. Te
zaś, których sukces był skomentowany jako
efekt ciężkiej pracy, dużo chętniej
sięgały po bardziej skomplikowane zadania, a
niepowodzenie tylko motywowało je do dalszej
pracy.

Amerykański psycholog społeczny,
prof. Roy F. Baumeister z Uniwersytetu Stanowego Florydy,
mówi wprost, że bezstresowe wychowanie prowadzi
do spadku motywacji.

Porównując zachowanie
uczniów USA z rówieśnikami z Japonii i Chin,
gdzie rodzice i nauczyciele stosują kary cielesne za
złą naukę, doszedł do wniosku, że
to właśnie stres i strach zwiększają
szansę na osiągnięcie celów.

Zaś
sztuczne wzmacnianie u dzieci poczucia własnej
wartości i puste pochwały powodują, że
gdy dorastają, nie radzą sobie nawet z
niewielkimi porażkami. Utożsamiają je z
własnymi słabościami – przecież
wszyscy są ponoć równi i każdego
stać na wszystko – czują się oszukani
i odreagowują niepowodzenia agresją.

zobacz także:

Przez ostatnie lata – kontynuuje
prof.

Baumeister – tysiące naukowych prac
rozwodziły się w samych superlatywach nad
pozytywnymi skutkami wychowywania bez stresu, budowania w
młodych poczucia własnej wartości i wysokiej
samooceny, traktowanych jako lekarstwo na całe
zło dojrzewania.

Ograniczono, wręcz zlikwidowano
krytykę, stawiając na piedestale
pochwałę. Agresję dorastającej
młodzieży odczytywano zaś jako
próbę gwałtownego uzupełniania niskiej
samooceny. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że jest
odwrotnie.

Przez te lata wyhodowaliśmy „praise
junkie”, uzależnionych od pochwał,
którzy w zderzeniu z rzeczywistością nie
umieją sobie z tym poradzić i reagują
agresją z powodu zbyt wysokiego mniemania o sobie.
– Ta konkluzja to największe rozczarowanie nauki
w mojej karierze – przyznaje profesor Baumeister.

Ten Times TED, czyli jak wykorzystać materiały TED w nauczaniu języków obcych | Języki Obce w Szkole

Pobierz artykuł w pliku PDF

Czym jest TED? Pierwsza konferencja TED odbyła się w 1984 r., gdy Richard Wurman, amerykański architekt i projektant, zdecydował, żeby zebrać w jednym miejscu ekspertów i wizjonerów trzech ważnych dziedzin życia: technologii, rozrywki i projektowania. Stąd też pochodzi akronim nazwy – TED: Technology, Entertainment, Design.

Celem konferencji było przekazanie słuchaczom przełomowych i innowacyjnych pomysłów.

Podczas spotkania Apple pokazał komputer Macintosh, Sony – wprowadzane wówczas dyski kompaktowe, Nicholas Negroponte (znany z projektu One Laptop per Child) opowiedział o planach założenia słynnej dzisiaj pracowni Media Lab na MIT, a matematyk Benoit Mandelbrot odkrył przed publicznością piękno kryjące się we fraktalach.

Choć na początku spotkanie to planowane było jako jednorazowa konferencja naukowa, przekształciło się w coroczne wydarzenie i tysiące filmów oglądanych w Internecie przez miliony widzów. Co dają nam filmy TED? Dlaczego warto się zaznajomić z wygłaszanymi w czasie konferencji wystąpieniami i stroną internetową, na której są one prezentowane?

Strona www.ted.com skupia ludzi, którzy mają coś do powiedzenia często w bardzo niebanalny sposób.

Wystąpienia prezentowane są w języku angielskim, więc branża edukacyjna bardzo szybko zauważyła korzyści, jakie płyną z oglądania, używania i adaptowania filmów-wystąpień w tym języku.

Chciałabym w tym artykule opowiedzieć o materiałach z konferencji TED z perspektywy nauczyciela, który od 2009 r. nieustannie ich używa, zachwyca się nimi oraz wdraża i szerzy idee zawarte w obejrzanych filmach.

Zacznijmy od podstaw – www.ted.com

Gdy wejdziemy na tę stronę, zobaczymy propozycje filmów na dziś (duże zdjęcia z krótkim opisem na samym środku). Po kliknięciu jednego ze zdjęć zostaniemy od razu przeniesieni do obejrzenia wybranego wystąpienia.

Co ważne – po prawej stronie każdego z filmów znajdziemy przycisk Download. Umożliwia on pobranie danego filmu – ścieżki mp3 lub nagrania wideo – z napisami w wybranym języku.

Oznacza to, że bez naruszania praw autorskich możemy korzystać z materiałów TED również bez dostępu do Internetu. Możemy także takie materiały udostępniać innym użytkownikom, pod warunkiem że w pobranych plikach nie dokonamy żadnych modyfikacji.

Praktycznym pomysłem wykorzystania materiałów TED jest pobranie wystąpień w formacie mp3 i zalecenie, szczególnie bardzo zajętym uczniom, aby odsłuchali materiał np. w samochodzie, w drodze do pracy lub szkoły.

Playlisty

Filmów na portalu TED jest tak dużo, że często trudno jest wyszukać interesujące nas wystąpienia. Autorzy strony postarali się nam jednak to ułatwić. Mamy dwie możliwości przeszukiwania portalu.

Po wciśnięciu przycisku explore the whole library (napis nad zdjęciami proponowanych filmów na środku strony) otworzy się wyszukiwarka wystąpień. Możemy tu szukać filmów w podziale na tematy, długość wystąpienia bądź język. Musimy pamiętać, że wystąpienia sformułowane są po angielsku, a filtr językowy pokazuje wersje tylko z napisami w wybranym języku.

O wiele ciekawszym i przydatnym sposobem na przeszukiwanie zasobów strony jest skorzystanie z playlist przygotowanych przez autorów portalu. Aby z nich skorzystać, należy użyć przycisku watch w lewym górnym rogu ekranu, a następnie wybrać z rozwiniętej zakładki przycisk playlists.

Listy ułożone są tematycznie, wystarczy zdecydować się na wybrane zagadnienie, np. Business and work – i w obrębie tej kategorii znajdziemy mnóstwo gotowych list z filmami. Po wybraniu danej listy, np. Work smarter, znajdziemy zbiór najciekawszych wystąpień na dany temat.

Poszukując materiałów do uatrakcyjnienia zajęć, warto zacząć od przejrzenia playlist. Jednak gdy znajdziemy ciekawy film na playliście, nie wszystkie funkcje portalu będą dostępne – np. pobranie audio. Aby móc z nich skorzystać, należy wyszukać tytuł wystąpienia w głównej wyszukiwarce TED – w prawym górnym rogu. Wtedy dany film obejrzymy z wszystkimi wybranymi funkcjonalnościami.

Poza możliwością pobrania wersji audio lub wideo danego wystąpienia, praktycznie każdy film można obejrzeć z napisami w wybranym języku. Zawsze są dostępne napisy w języku angielskim, bardzo często także w języku polskim.

Każdy film wyposażony jest też w interaktywny skrypt, który stanowi cały zapis wystąpienia.

Co ciekawe, gdy chcemy usłyszeć konkretne zdanie, wystarczy kliknąć na wybrane słowo, a film zostanie przesunięty do właściwego fragmentu.

lingro.com

Część uczniów, przywiązana do wersji papierowych, często decyduje się na wydrukowanie skryptu i dokładną analizę tekstu.

Idąc z duchem czasu, dałam im możliwość przeanalizowania tego tekstu na ekranie komputera, tak aby nie musieli za każdym razem zatrzymywać filmu i sprawdzać konkretnego słowa. Umożliwił mi to słownik Lingro, który różni się od pozostałych dostępnych online.

Słownik ten to nakładka na strony internetowe. Jak działa z materiałami TED? Gdy wciśniemy przycisk Interactive transcript (dostępny pod opisem każdego z przemówień), wystąpienie otworzy się w innym oknie. Zobaczymy tekst z podziałem na minuty i sekundy.

Po włączeniu filmu kolejne części tekstu zostaną podkreślone. Cześć uczniów, szczególnie na niższych poziomach, woli przeczytać tekst w języku polskim, jednak gdy użyjemy słownika Lingro, każde słowo, które klikną, zostanie przetłumaczone.

Aby podłączyć słownik Lingro, należy skopiować adres danego wystąpienia TED z paska adresu (w widoku Interactive transcript). Innymi słowy – należy wybrać opcję Interactive transcript i skopiować adres strony.

Adres ten umieszczamy na stronie lingro.com w polu numer 1. Po prawej stronie od adresu możemy też wybrać język pożądanego tłumaczenia.

Co ciekawe, gdy klikniemy przycisk strzałki (zatwierdzenie wyboru) poniżej, pojawi się strona internetowa, którą chcieliśmy mieć przetłumaczoną. Jednak teraz z każdym słowem, które zostanie kliknięte, pokaże się tłumaczenie w wybranym języku.

Oznacza to, że uczniowie mogą słuchać i czytać treść przemówienia bez robienia przerw na sprawdzanie słów. Wszystkie wyrazy zostaną przetłumaczone podczas słuchania.

Zobacz też:  Jak założyć szkołę językową krok po kroku?

ed.ted.com

Popularność filmów TED w edukacji spowodowała, że coraz więcej nauczycieli zaczęło przygotowywać lekcje i ćwiczenia językowe z wykorzystaniem tych materiałów. Doprowadziło to do powstania platformy edukacyjnej TED-ED Lessons Worth Sharning.

Co ciekawe, znajdziemy tam lekcje oparte nie tylko na materiałach wideo z portalu TED, ale też z edukacyjnych zasobów YouTube, które połączyły się w tym projekcie, dając możliwość milionom nauczycieli na tworzenie i dzielenie się lekcjami na platformie ed.ted.

com z wykorzystaniem filmów TED i YouTube.

Jeśli chcemy skorzystać z gotowych lekcji, wystarczy wybrać przycisk Lessons w lewym górnym rogu strony. Zobaczymy zakładkę z tematami filmów i wyszukiwarkę. Niestety, nie możemy nastawić się na zaawansowane opcje, możemy jedynie zdecydować, czy szukamy lekcji opartych na oryginalnych filmach TED, pochodzących z edukacyjnych zasobów ed.ted, czy chodzi nam o długość filmu.

Polecam także założenie konta, ponieważ pozwoli to edytować wszystkie gotowe lekcje w serwisie. Jak jest to możliwe? Każda lekcja posiada przycisk Launch Lesson Editor, po wciśnięciu którego lekcja otwiera się w edytorze, pozwalającym zmienić, co tylko chcemy, w gotowym zestawie pytań.

Zmieni też nazwisko autora lekcji na nasze, bez względu na poczynione zmiany. Tak utworzone lekcje pojawią się w naszej profilowej zakładce Lessons – znajdziemy ją w prawym górnym rogu ekranu razem z ikonką naszego zdjęcia. Każdą lekcję możemy edytować i wysyłać dowolną liczbę razy.

Możemy wysyłać lekcje poprzez wprowadzenie adresu e-mail ucznia bądź przez skopiowanie specjalnego adresu każdej z lekcji. Jak udostępnić lekcje? W profilowej zakładce Lessons każda lekcja ma pod swoją miniaturką przycisk Share. Wystarczy go kliknąć i zobaczymy pole do wpisania adresu e-mail ucznia.

Jest też tam link, który możemy skopiować i wysłać go z poziomu poczty elektronicznej.

Podkasty

Podkast to audycja dostępna przez Internet w postaci odcinków w plikach audio (najczęściej w formacie mp3) bądź (coraz częściej) wideo.

Czym różni się od tradycyjnych plików audio? Otóż podkasty działają jak audycja radiowa – wybieramy interesujący nas kanał czy tematykę, a kolejne odcinki otrzymujemy automatycznie.

W sytuacji dużego szumu informacyjnego i wielkiej ilości publikowanych codziennie materiałów, tego rodzaju aplikacja to duże ułatwienie.

Daje gwarancję, że możemy słuchać tylko tego, czego chcemy, i nie musimy martwić się o kolejne części – pojawią się one w naszej aplikacji na telefonie czy komputerze. Posiadaczom systemu iOS polecam aplikację Overcast – wersja darmowa jest zupełnie wystarczająca, a użytkownikom systemu Android – aplikację Podcast & RadioAddict. Gdy pobierzemy je na telefony, wyszukujemy kanał np. TED Radio Hour.

zaption.com

Jednym z największych wyzwań związanych z oglądaniem długich filmów w języku obcym jest to, że w pewnym momencie uczniowie czują się zagubieni, nie do końca rozumieją pewne fragmenty, co powoduje, że szybko się zniechęcają i rezygnują z oglądania.

Dodanie napisów do filmu całkowicie przekreśla ćwiczenie rozumienia ze słuchu, ponieważ nasz mózg wybiera łatwiejszy i przyjemniejszy kanał – czytanie napisów, szczególnie w języku rodzimym.

Twórcy narzędzia Zaption zastosowali inne podejście do oglądania filmów w języku obcym: zdecydowali, że należy dłuższe odcinki filmu podzielić na krótsze. Podział ten został wzbogacony przerywnikami – ćwiczeniami, pytaniami, ilustracjami, grafami, które mają pomóc uczniom zrozumieć kolejne fragmenty tekstu.

Dzięki tej stronie możliwe jest zadanie pytania przed danym fragmentem, aby uczeń mógł wyobrazić sobie, co za moment będzie powiedziane. Gdy po chwili uczeń usłyszy tę wypowiedź, możemy to zilustrować odpowiednią grafiką.

Jeśli chcemy mieć pewność, że uczeń zrozumiał dany fragment, możemy zadać mu pytanie i zaproponować analizę tekstu. Program w wersji bezpłatnej zupełnie wystarcza, natomiast jeśli chcemy mieć dostęp do zaawansowanych funkcjonalności, połączenia go z naszym szkolnym LMS-em, możemy zdecydować się na płatny abonament.

thinglink.com

Link za linkiem, link wszędzie – to częsty sposób wymieniania się z uczniami pracą domową. Sam wygląd linku może nie być zbyt zachęcający i pociągający. A gdyby można było uczniowi wysłać obrazek, gdzie ukryte byłyby adresy stron internetowych, które musi on odwiedzić, aby wykonać pracę domową?

I tu z pomocą przychodzi Thinglink. Wystarczy wybrać obrazek dostępny w Internecie, skopiować jego adres URL lub wgrać swój obraz, wybrać miejsca, gdzie chcemy ukryć linki i wpisać adresy stron internetowych, które mają być odwiedzone przez naszych uczniów.

Nasi słuchacze otrzymają od nas jeden interaktywny obrazek, gdzie rozmyślnie te linki ukryliśmy. Taka prezentacja graficzna bardzo dobrze sprawdza się w pracy zarówno z dziećmi, jak i dorosłymi. Każda grupa wiekowa lubi być zaintrygowana tym, co ma do wykonania, np.

pracą domową.

cueprompter.com

Często mam wrażenie, że czytanie na głos fragmentu z podręcznika to bardzo sztuczne i oderwane od rzeczywistości zadanie. Ilekroć prosiłam uczniów, aby to wykonali, czułam dyskomfort, bo kto w prawdziwym życiu czyta na głos tekst z podręcznika? Szczególnie gdy chciałam, aby moi uczniowie wcielili się w bohaterów prezentacji.

Kartka papieru, z której starali się czytać, skutecznie psuła dobry efekt końcowy. Znalazłam wtedy bardzo praktyczne i proste w obsłudze narzędzie, przypominające prompter telewizyjny. Gdy wejdziemy na stronę www.cueprompter.com, pojawi się białe pole, w które wystarczy po prostu wkleić wybrany tekst do odczytania na głos.

Wciskamy przycisk Start prompter na samym dole strony. Możemy też zmienić ustawienia czcionki i kolor tła. Gdy wciśniemy przycisk Start, zobaczymy profesjonalnie wyglądający prompter telewizyjny. Po użyciu przycisku Forward tekst zacznie się przesuwać. Możemy także regulować prędkość wyświetlania przez wybór liczb w górnej części ekranu.

Strona internetowa działa również bardzo dobrze w połączeniu z tablicami interaktywnymi i na tabletach.

Fiszkoteka

Oglądając filmy na portalu TED czy wykonując ćwiczenia na stronie ed.ted.com, uczniowie stykają się z bardzo dużą ilością nowego słownictwa, którego warto się nauczyć. Tu z pomocą przychodzi portal fiszkoteka.pl, gdzie można tworzyć interaktywne fiszki. Co ciekawe, każde słowo czy zdanie wpisane do systemu zostanie przeczytane poprawnie w języku docelowym.

Jak wykorzystać stronę do tworzenia lekcji opartych na słownictwie z filmów TED? Jedną z opcji do wyboru przy tworzeniu takich lekcji jest układanie list słówek z wklejonego tekstu wystąpienia. Wystarczy skopiować tekst z Interactive transcript, wybrać w Fiszkotece sposób tworzenia fiszek z tekstu, treść przemówienia wkleić i użyć przycisku Stwórz fiszki.

Komputer sam wybierze słowa kluczowe dla danego tematu i doda do nich automatycznie wymowę. Jeśli chcemy, możemy załączyć także obrazki. W wersji szkolnej portalu możemy taką lekcją słówek podzielić się z naszymi uczniami. Możemy również efekty naszej pracy wydrukować jako zwykłe papierowe fiszki lub pobrać całość jako kurs audio w formacie mp3.

Konto szkolne możemy założyć na stronie fiszkoteka.pl/szkoly

Strony internetowe z gotowymi lekcjami wykorzystującymi materiały z konferencji TED

Ostatnio coraz więcej stron internetowych umieszcza scenariusze lekcji wykorzystujące materiały z konferencji TED. Warto sprawdzić, co oferują, ponieważ zaoszczędzi nam to czas na przygotowanie lekcji.

Niedawno miała też miejsce premiera pierwszego podręcznika wykorzystującego filmy TED, na razie na dwóch poziomach zaawansowania, wraz z książkami nauczyciela. Stanowią one znakomitą pomoc w przygotowywaniu lekcji i ćwiczeniu języka użytego w prezentacjach.

Na moich zajęciach lekcje te cieszą się dużym powodzeniem. Polecam następujące strony z gotowymi materiałami: tedxesl.com oraz authentic-teaching.com.

Podsumowanie

15 mln odsłon mojego ulubionego filmu TED, po tym gdy pierwszy raz go obejrzałam, utwierdza mnie w przekonaniu o fenomenie, jakim są wystąpienia TED. Gwarantują one niesłychane emocje podczas dyskusji lekcyjnych, ułatwiają nauczycielom poruszanie przeróżnych tematów, tak często pomijanych w podręcznikach do nauki języków obcych.

Mnogość przeróżnych stron internetowych i aplikacji coraz bardziej ułatwia nam wykorzystanie tych filmów. Pamiętajmy jednak, że samo obejrzenie filmu nic nie wniesie do językowego życia ucznia. Każda sesja z filmem powinna być poprzedzona refleksją i wyraźnym określeniem celów wykorzystania filmu na zajęciach.

Nauczmy się więc wykorzystywać filmy TED, aby stały się one niepowtarzalnym źródłem inspiracji, również językowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *