5 powodów, dla których lekcje online dla ucznia wydają się ekscytującą perspektywą

Przeczytanie tego artykułu zajmie około 7 minut

25 marca wprowadzony został obowiązek prowadzenia przez szkoły zajęć on-line. Nie da się ukryć, że przed uczniami, nauczycielami i rodzicami stoi teraz sporo wyzwań i konieczne jest jak najszybsze przystosowanie się do nowej sytuacji.

Oczywiście pojawia się wiele pytań, na które – choć szkoły zamknięte są już od prawie dwóch tygodni – nadal nie potrafimy znaleźć odpowiedzi: jak prowadzić lekcje, gdy w domu jest jeden komputer, z którego musi korzystać kilku uczniów? Jak pracować z młodymi ludźmi, którzy właśnie znaleźli się w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia, boją się o siebie i swoich bliskich, źle znoszą zamknięcie w domu? Jak oceniać ich pracę, skoro nie ma pewności, czy wykonali ją sami?

„Próbujemy teraz na szybko przenieść analogową szkołę do internetu i już widać, że to się nie udaje.

Nawet w zwykłych warunkach pracy wiemy, że uczniom trudno jest skupić się na lekcji przez 45 minut, że nauczycielom trudno jest wysłuchać wszystkich uczniów, trudno dawać informację zwrotną i oceniać pracę, trudno też jest formułować dobre, mądre zadania edukacyjne.

Praca on-line uwypukla wszystkie problemy współczesnej szkoły” – mówi Magdalena Radwan-Röhrenschef, socjolożka edukacji i prezeska Fundacji Dobrej Edukacji, która prowadzi Szkołę Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego.

Wydaje się, że wszyscy siłują się z tym, jak połączyć nowe realia ze starymi przyzwyczajeniami – a być może kryzysowa sytuacja, w jakiej znalazła się polska szkoła, to okazja, by pewne rzeczy w systemie zmienić na lepsze.

Obsługi Teamsów nauczyli mnie uczniowie

Oczywiście praca zdalna wymaga odpowiedniego zaplecza technicznego, a także umiejętności – jednych i drugich brakuje zarówno nauczycielom, jak i uczniom. Co prawda z badań opublikowanych przez GUS pod koniec 2019 r. wynika, że 99,3 proc.

gospodarstw domowych z dziećmi ma dostęp do komputera, ale jeśli w rodzinie jest trójka uczniów, to statystyka nie wygląda już tak kolorowo.

Do tego ci uczniowie, którzy pochodzą z małych miejscowości, często nie mają szansy na szybkie połączenie internetowe konieczne do odbycia lekcji w formie wideokonferencji.

Poza tym obsługi nowych narzędzi do nauki trzeba się po prostu… nauczyć. Choć wydaje się, że dla dzieci technologia i internet to środowisko naturalne, nie zawsze tak jest.

„Zwłaszcza u moich młodszych uczniów pojawia się problem z obsługą komputera – my tu mówimy o jakichś webinarach, live’ach, a dla niektórych dzieci wyzwaniem jest już choćby wysłanie maila z załącznikiem czy zrobienie skanu” – mówi Izabela Śliwińska, która uczy chemii i historii w Niepublicznej Szkole Podstawowej „Nowy Świat” w Gdańsku.

Z problemami borykają się także nauczyciele – najmłodsi z nich, owszem, nie mają większych trudności z nagraniem filmiku wprowadzającego do tematu lekcji, przygotowaniem prezentacji czy nawet interaktywnego tekstu on-line. Nie wszyscy jednak potrafią korzystać z nowych technologii i choć w analogowej szkole świetnie sobie radzili, teraz bezradnie rozkładają ręce. A być może to dobry moment, żeby nauczyć się czegoś od swoich uczniów?

„Wspieramy się w grupie nauczycielskiej, ale tak naprawdę obsługi Teamsów nauczyli mnie najpierw moi uczniowie” – mówi Ilona Starosta, polonistka z Zespołu Szkół Komunikacji w Poznaniu.

„Wybrałam sobie klasę, o której wiedziałam, że życzliwie przeprowadzi mnie przez lekcję i pomoże w razie problemów. I jakoś się to udało. To dosyć intuicyjne narzędzie” – dodaje.

Oczywiście wymaga to od nauczyciela zejścia z piedestału i pozycji wszystkowiedzącego, ale wzajemne uczenie się klasy i jej opiekuna to okazja do wytworzenia więzi – a tych przecież w okresie przymusowej izolacji brakuje najbardziej.

Znaleźć sposób na bycie razem

Nauczyciele zwracają uwagę, że choć przestali chodzić do szkoły, nie mogą zmienić się teraz w maszynki do wysyłania zadań i przygotowywania testów – ich praca jako pedagogów to także wsparcie dla uczniów, którzy znaleźli się w sytuacji izolacji i zagrożenia.

„Musimy pomyśleć o tym, że nasi uczniowie są zamknięci teraz w domach z rodzicami, z którymi być może niespecjalnie im się układa. Nie pamiętamy, że w tym czasie młodzi ludzie odczuwają różnego rodzaju lęki: bo rodzic stracił pracę, bo ktoś z rodziny może zachorować.

A o tym nikt nie mówi, rozmawiamy tylko o realizacji podstawy programowej” – zaznacza Ilona Starosta.

5 powodów, dla których lekcje online dla ucznia wydają się ekscytującą perspektywą Z powodu pandemii koronawirusa Ministerstwo Edukacji Narodowej podjęło decyzję o zamknięciu placówek edukacyjnych (KAROLINA ADAMSKA / EAST NEWS)

Większość nauczycieli zdaje sobie sprawę, że sztywne trzymanie się programu i realizacja podstawy programowej za wszelką cenę nie jest najlepszym wyjściem. Nie mają też złudzeń, że to w ogóle możliwe – ale ministerstwo (przynajmniej na razie) naciska, by prowadzić system oceniania „po staremu”.

„Na początku kwarantanny liczyłam na to, że zmienią się trochę wartości – że być może okaże się, że oceny nie są takie ważne, a bez ciągłej kontroli w formie sprawdzianów można żyć” – mówi Wiktoria Korzecka, licealistka z Wrocławia i autorka strony „Posłuchajcie uczniów”.

„Obecnie myślę, że zmienić się może jedynie podejście nauczycieli i uczniów do siebie nawzajem i do całej edukacji – może w obliczu zagrożenia zrozumiemy, że sprawdziany można czasami odpuścić, bo jednak nie są w tym wszystkim najważniejsze” – zastanawia się uczennica.

„Ważne, żeby w tym czasie znaleźć jakiś sposób na bycie razem – to jest przecież najważniejsze w edukacji. Centrum Edukacji Obywatelskiej we wskazówkach dotyczących zdalnego nauczania wydało zalecenie, żeby zacząć pracę zdalną od rad pedagogicznych i godzin wychowawczych.

To podejście jak najbardziej mi bliskie, bo takie wspólne konferencje klasy z nauczycielem to po prostu okazja, żeby ze sobą porozmawiać, opowiedzieć o tym, jak się wszyscy czujemy w tej sytuacji” – sugeruje Magdalena Radwan-Röhrenschef.

Radzi też, by spotkania on-line uzupełniać zadaniami, które uczniowie mogą wykonywać sami lub w małych grupach, w wybranym przez siebie czasie – a podczas wideokonferencji dzielić się efektami tych prac i przemyśleniami.

Planowanie własnej pracy

I tu dochodzimy do tego, że czasy pandemii to czasy większej swobody w planowaniu pracy, ale też większej odpowiedzialności za organizację własnego czasu (o czym wiedzą freelancerzy i wszyscy zamknięci od dwóch tygodni na home office’ach).

„Mnie na przykład o wiele łatwiej jest uczyć się w domu, bo sama rozkładam sobie zadany materiał. Jeśli coś już umiem, to mogę przejść do kolejnej rzeczy, jeśli nad czymś muszę usiąść dłużej, to wygospodaruję na to czas.

Zyskujemy więc swobodę – pytanie tylko, czy przyzwyczajeni do rygoru i »tresury« polskiej szkoły będziemy umieli z niej korzystać?” – zastanawia się Wiktoria Korzecka, kiedy pytam ją, jak idzie jej praca z domu.

Nauczycielki, z którymi rozmawiam, zwracają uwagę, że uczniowie mają z tym ogromny problem. „Moi uczniowie z młodszych klas zupełnie tego nie potrafią.

Nie panują nad ilością materiału, którą dostają, zwłaszcza że nauczyciele przesyłają im materiały różnymi kanałami” – sygnalizuje Ilona Starosta. Izabela Śliwińska, która uczy w szkole podstawowej, dodaje: „Uczniowie nie umieją planować własnej pracy.

Jedni zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, inni – robią byle jak od razu wszystkie zadania, które zostały zaplanowane na dwa tygodnie”.

We współczesnych realiach rynkowych nieumiejętność planowania własnego czasu pracy to ogromny brak i obecnie widać, że niestety jest to problem większości polskich uczniów. Nie wiadomo, czy w ciągu kilku tygodni lub miesięcy wypracują w sobie tę przydatną umiejętność – ale na pewno jest to coś, na co twórcy systemu edukacji zdecydowanie powinni zwrócić uwagę.

Radwan-Röhrenschef zaznacza, że słabszym uczniom jest w tej sytuacji jeszcze trudniej niż zazwyczaj: „Obawiam się, że ci, którzy słabiej radzą sobie w nauce, mają niższe kompetencje związane z uczeniem się i zarządzaniem swoim czasem, podczas zdalnej nauki będą mieli jeszcze większe problemy.

To są osoby, które najbardziej potrzebują wsparcia nauczycieli, bo zazwyczaj najmniej dostają go w domu – często nie ze złej woli rodziców, tylko z powodu niższego kapitału kulturowego rodziców.

Moglibyśmy zmienić sposób pracy nauczycieli i skierować ich do wspierania słabszych uczniów, ale ci niestety są teraz zajęci wypełnianiem sprawozdań i organizacją nowych warunków pracy” – dodaje.

„Niektórzy dyrektorzy wymagają, żeby nauczyciele tworzyli sprawozdania, ile razy skontaktowali się z uczniami, ile razy z rodzicami. Wiem, że niektórzy z moich kolegów i koleżanek prowadzą specjalne zeszyty, gdzie wszystko zapisują” – mówi Ilona Starosta. Dlaczego? Bo nauczanie zdalne nauczaniem zdalnym, ale papiery muszą się zgadzać.

Kwestia zaufania

Tu właśnie pojawia się główny problem polskiego systemu edukacji: całkowity brak zaufania. Dyrektorzy nie wiedzą, czy nauczyciele naprawdę pracują. Nauczyciele nie wiedzą, czy uczniowie wykonują zadania samodzielnie. Uczniowie nie wiedzą, czy ktokolwiek sprawdza ich pracę.

Zobacz też:  Kampanie bannerowe dla branży edukacyjnej

Rodzice nie wiedzą, czy ich dzieci naprawdę się uczą, czy tylko udają. No bo skoro nie siedzą w szkole, to nie wiadomo.

W codziennej szkolnej pracy wykorzystuje się liczne mechanizmy kontroli tego, czy zadana praca została wykonana – od kartkówek i zadań domowych po stosy sprawozdań, jakie przygotowują nauczyciele.

5 powodów, dla których lekcje online dla ucznia wydają się ekscytującą perspektywą W czasie pandemii uczniowie uczą się w domu (ANNA GOŁASZEWSKA / EAST NEWS)

Ale podstawą z nich jest przekonanie, że wysiedziane w ławce godziny to zrealizowany materiał. Nie ma cię na lekcji – nie uczysz (się), czyli nie pracujesz.

O ile korporacje już od dawna korzystają z narzędzi, które w pewnym stopniu pozwalają kontrolować czas pracy wykonywanej zdalnie, o tyle szkoła – zarówno wobec swoich pracowników, jak i uczniów – czuje się w tej sytuacji zupełnie bezradna.

Nie pomaga fakt, że nauczyciele nie mają jasnej informacji, jak policzone zostaną ich wynagrodzenia (co rusz pojawiają się głosy, że za okres pracy zdalnej nie zostaną wypłacone dodatki do podstawowej pensji).

Do tego wszystkiego dochodzi główna bolączka polskiego systemu edukacji – oceny. Jak ocenić pracę ucznia, skoro nie wiadomo, czy sam ją wykonał? – to jest pytanie, które zadają sobie wszyscy nauczyciele. Niektórzy zostawiają sprawę uczniom.

W szkole Wiktorii nauczyciel chemii zrobił swojej klasie kartkówkę on-line. „Napisał do nich tylko, że to jest ich sprawa – czy wolą być uczciwi, czy napisać kartkówkę na 5” – opowiada licealistka. Ale problem jest znacznie bardziej rozległy, bo cały system edukacji opiera się na sprawdzaniu wiedzy uczniów i wystawianiu ocen w zależności od stopnia, w jakim opanowali materiał.

Egzamin dla polskiej szkoły

Kolejnym wyzwaniem będzie przeprowadzenie egzaminów. Organizacja Międzynarodowej Matury (IBO) podjęła już decyzję, że w tym roku nie przeprowadzi matur międzynarodowych i będzie klasyfikować uczniów na podstawie ocen końcowych z przedmiotów.

„Tylko że to jest system oparty na stałej pracy, ustandaryzowanych kryteriach, które w każdej szkole są takie same.

W polskim systemie oświaty nie bez powodu zrezygnowaliśmy z rekrutacji na kolejne etapy na podstawie ocen wystawianych w szkołach na rzecz ogólnokrajowych egzaminów.

Ale w ogóle w tej sytuacji powinniśmy zastanowić się, jak przemodelować system oceniania uczniów i sprawić, żeby stał się narzędziem do rozwijania umiejętności, a nie maszynką do nabijania punktów w rankingach” – komentuje Radwan-Röhrenschef.

Czy koronawirus zmieni polską szkołę? Trudno powiedzieć, ale aż szkoda byłoby takiej szansy nie wykorzystać.

„Myślę, że przez najbliższe dwa tygodnie będziemy bardzo oddolnie testować różne rozwiązania, zrobi się spore zamieszanie, a po tym czasie będzie trzeba na nowo przemyśleć, jak w tej sytuacji uczyć się i pracować.

Być może to dla nas szansa, żebyśmy zaczęli sobie bardziej ufać, bo wypracowane przez szkołę narzędzia kontroli są zbyt obciążające” – podsumowuje ekspertka.

Nauczanie online z Express Publishing

5 powodów, dla których lekcje online dla ucznia wydają się ekscytującą perspektywą

Zapraszamy do zapoznania się z serią artykułów szkoleniowych, których autorkami są dr Agnieszka M. Sendur i dr Agnieszka Kościńska – pasjonatki nauczania online. Seria nosi tytuł: „Kształcenie na odległość – wyzwania i możliwości”. Artykuły ukazują się sukcesywnie, począwszy od 23 marca 2020 r. 

W zapowiedziach tej serii artykułów zostałyśmy przedstawione jako „pasjonatki nauczania online”.

Należy się zatem tutaj sprostowanie: jesteśmy pasjonatkami nauczania w ogóle, a nauczanie online traktujemy jako istotne wzbogacenie zajęć w klasie.

W związku z koniecznością odnalezienia się w trybie nauczania na odległość nauczycieli, którzy do tej pory mieli niewielki kontakt z taką formą kształcenia, chcemy przybliżyć im świat, w którym wszyscy musimy się jakoś odnaleźć.

E-learning, zdalne nauczanie, kształcenie na odległość, blended-learning, mobile learning – nie są to terminy nowe. Wiele osób korzysta z możliwości, jakie dają nam nowe technologie zarówno w nauczaniu, jak i uczeniu się.

Jeszcze więcej osób wie o istnieniu takiego sposobu nauki, ale podchodzi do niego z dużą dozą nieufności, a nauczyciele nierzadko traktują go jako zagrożenie dla swojego zawodu. Czy jednak mają rację? Jako że artykuł ten kierowany jest głównie do nauczycieli uczących języków obcych, będziemy odnosiły się do tematu z perspektywy tej grupy zawodowej.

Spróbujemy więc pokazać, czym może być zdalne nauczanie / uczenie się, i jak nauczyciel może odnaleźć się w tej wirtualnej rzeczywistości.

W przypadku języków obcych kształcenie na odległość polega na rozwijaniu kompetencji językowych uczących się za pomocą urządzeń elektronicznych (komputerów, smartfonów, tabletów i in.). Kształcenie zdalne może odbywać się w sposób synchroniczny lub asynchroniczny.

To pierwsze przypomina zajęcia w klasie, ponieważ zarówno nauczyciel, jak i uczniowie są w tym samym czasie zalogowani np. na platformę umożliwiającą wideokonferencję. Uczniowie mogą więc wspólnie przyswajać materiał oraz aktywnie uczestniczyć w zajęciach z nauczycielem.

Z kolei asynchroniczny sposób prowadzenia zajęć nie wymaga od wszystkich uczestników jednoczesnego spotkania w wirtualnej przestrzeni. Nauczyciel udostępnia materiały lekcyjne i kontroluje sposób wykonania zadań, a uczeń zobowiązany jest do samodzielnej pracy w dowolnym czasie, w ramach terminów określonych przez nauczyciela.

Taki system jest dużo bardziej elastyczny, umożliwia uczenie się i wykonywanie zadań we własnym tempie, daje uczącym pełną autonomię w zakresie stopnia zaangażowania, wymaga jednak od nich większej samodyscypliny.

Bez względu na to, czy chcemy ograniczyć się do przesyłania swoim uczniom materiałów dydaktycznych czy też chcemy podejść do nauczania zdalnego w sposób bardziej profesjonalny, punktem wyjścia będzie dla nas komunikacja z uczniem.

Musimy więc zacząć od ustalenia narzędzia (narzędzi), jakie będziemy wykorzystywać do przekazywania uczniom materiałów, komunikacji ustnej w celu nauki i ćwiczenia języka mówionego, zadawania zadań, kontroli postępów w nauce itd.Tradycyjne narzędzia szkolne jak tablica i kreda czy marker, odtwarzacz CD bądź komputer z projektorem musimy zastąpić innymi.

Przy braku dostępności szerokiej gamy instrumentów lub przy niewielkich umiejętnościach technicznych nauczyciela, można zacząć od najprostszego sposobu komunikacji na odległość, jakim jest poczta elektroniczna.

Za jej pomocą można wysyłać różnego rodzaju materiały, od najprostszego dokumentu tekstowego, pliku pdf, przez pliki dźwiękowe i filmowe, jak również linki do materiałów zamieszczonych w Internecie. Taka opcja jest do przyjęcia w przypadku uzupełniania pracy w sali dodatkowymi materiałami do wykonania w domu, ale mało kto nazwałby taki sposób nauczania e-learningiem.

Nieco bardziej zaawansowanymi narzędziami, które dużo lepiej nadają się do organizowania pracy w sieci są usługi do współdzielenia danych (np. plików tekstowych, audiowizualnych) i ich współedycji, oferujące także możliwość przechowywania plików w tzw. chmurze.

Maturzyści o obecnej sytuacji: czujemy stres

Ze względu na wprowadzenie stanu epidemiologicznego w Polsce uczniowie i studenci odbywają w tym czasie naukę zdalną. Nadal jednak nie wiadomo, kiedy odbędą się egzaminy – w tym matury. Stanie się to nie wcześniej niż w czerwcu, ale o dokładnym terminie maturzyści dowiedzą się dopiero trzy tygodnie wcześniej. O obecną sytuację zapytaliśmy Miłosza i Paulinę, dwójkę maturzystów.

Wywiad z Miłoszem i Pauliną przeprowadziliśmy zanim Minister Edukacji Narodowej ogłosił konkretne terminy egzaminów maturalnych. Dlatego postanowiliśmy dopytać ich w kontekście nowych informacji. Dodatkowe pytania można znaleźć na końcu rozmowy.

Jak zareagowaliście na informację, że matury zostały przełożone?

M: Na początku bardzo się zdenerwowałem, ze względu na to, że miały to być najdłuższe wakacje naszego życia. Potem jednak zrozumiałem, dlaczego rząd podjął taką decyzję i to zdenerwowanie zdecydowanie mi przeszło. Tak będzie lepiej, dla dobra wszystkich.

P: Przede wszystkim stres.

Szczerze mówiąc, średnio sobie z nim radzę, więc kiedy dowiedziałam się o tym, że matury zostają przełożone, poczułam, że będą to kolejne dawki stresu oraz czekania kiedy będą miała to wszystko za sobą.

Ogólnie źle to przyjęłam. Jednak po namyśle, uważam, że była to rozsądna decyzja ze względu na obecną sytuację. Bez sensu byłoby narażać uczniów oraz nauczycieli.

W dalszym ciągu nie ma konkretnej daty przeprowadzenia egzaminu maturalnego. Co o tym sądzicie?

M: Jest to strasznie męczące, ponieważ przez następne tygodnie będziemy żyli z myślą, że matury mogą być za trzy tygodnie. Tak naprawdę nie wiadomo kiedy egzamin się odbędzie. Wiele osób przez to nie ma motywacji do nauki, ale z odpowiednim podejściem da się to przeżyć. Po prostu czas nauki się wydłuża, i to bardzo.

P: Z jednej strony to rozumiem, ponieważ nikt nie może przewidzieć, co może się wydarzyć, ale jest to kolejna dawka stresu dla mnie. Dlatego chciałabym już jednak znać dokładny termin egzaminu.

Jak obecnie wyglądają wasze przygotowania do matury?

M: Na tę chwilę, kiedy jest jeszcze rok szkolny zajęcia z nauczycielami odbywają się online. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają dobrze zorganizowane zajęcia, ale u nas większość nauczycieli angażuje się i stara się nas przygotowywać do egzaminu. Oprócz tego, cały czas uczę się na bieżąco.

Zobacz też:  Sprawdź swój poziom języka przed nowym rokiem szkolnym

P: Moje przygotowania do matury to głównie same powtórki. Uczyłam się na bieżąco, codziennie staram się rozwiązywać matury z poprzednich lat. Póki jeszcze jest czas mam zamiar to robić systematycznie.

Sprawdź nasz cykl tekstów: lekcje online

Czy wasza szkoła w jakiś sposób wspiera maturzystów w tym trudnym czasie?

M: Czy szkoła nas wspiera? Według mnie niekoniecznie. Nauczyciele nie dostali żadnych wytycznych dotyczących nauczania, przez pierwsze dwa tygodnie musiałem logować się na cztery różne platformy, aby móc ogarnąć wszystkie lekcje.

W momencie kiedy to wszystko się już usystematyzowało, było już lepiej, ale szkoła jako instytucja administracyjna nic nie zrobiła, tak naprawdę. Zdecydowana większość nauczycieli stara się nam pomóc i wspierać.

Niestety nie jest tak wszędzie, ponieważ słyszałem, że nauczyciele z innej szkoły nie nadążają za systemem i większość z nich nie prowadzi nawet bieżących lekcji. Wydaje mi się, że jest to kwestia tego, że szkoła nie przygotowała dla nich żadnych wytycznych.

P: Czy wspiera? Ciężko stwierdzić. Na pewno zorganizowali nam lekcje online, aczkolwiek nie wszyscy nauczyciele z nich korzystają. U mnie w szkole zajęcia prowadzone są jedynie przez nauczycieli od j. polskiego i j. angielskiego.

Reszta każe nam tylko zalogować się na stronę i przez godzinę uczyć się samemu. Nie wszyscy podchodzą do tego poważnie i z pasją, niestety. Jest jednak kilku nauczycieli, którzy aż za bardzo na nas naciskają z nauką.

Są też i tacy, którzy kompletnie nie wiedzą jak posługiwać się platformą, na której mają odbywać się lekcje.

Jak obecna sytuacja z maturami wpłynęła na twoje oczekiwania i plany?

M: Nie miałem sprecyzowanych konkretnych planów, jedynie miejsce, w którym chcę studiować. Moje plany więc raczej się nie zmienią, mogą się jedynie przesunąć w czasie.

P: Właściwie to nic się nie zmieniło, ponieważ plany mam już ustalone od dawna. Jedyną kwestią pozostaje przełożenie terminów rekrutacji na studia, ale mam nadzieję, że zostanie to w jakiś logiczny i poukładany sposób ogarnięte.

Czy obawiasz się, że obecna sytuacja wpłynie w jakiś sposób na twój wynik maturalny?

M: Trochę obawiam się tego, że coś w tych maturach może się zmienić i mogą być trudniejsze. Ale jeżeli nic by się nie zmieniło to byłoby zdecydowanie lepiej, ponieważ mamy wtedy więcej czasu na przygotowanie się do nich.

P: Szczerze mówiąc, to boję się, że mój wynik maturalny może być trochę gorszy. W maju jestem ze wszystkim na bieżąco, gorzej z dalszym terminem, którego tak naprawdę jeszcze nie znamy. Nie zawsze mamy motywację, żeby codziennie na bieżąco się uczyć, a niekiedy możemy zwyczajnie o czymś zapomnieć. Myślę, że przez tą przerwę, tegoroczne matury mogą wypaść gorzej.

Czy uważacie, że ogłoszenie terminu egzaminu miesiąc wcześniej to odpowiednia ilość czasu na naukę do niego?

M: Jeżeli ktoś uczy i uczył się systematycznie to nie powinno stanowić to problemu.

P: Myślę, że i tak większość maturzystów przygotowywała się przez lata. A ostatni miesiąc przed maturą będzie po prostu bardziej intensywniejszy, jeżeli chodzi o naukę do niej. Jest to jednak bardzo stresujące, przez to że nie wiemy nawet kiedy egzamin się odbędzie.

Czy w jakiś sposób czujecie się pokrzywdzeni obecną sytuacją?

M: Na początku tak, jednak po przemyśleniu sprawy zacząłem podchodzić do tego znacznie łagodniej. Staram się zrozumieć sytuację, jaka zaistniała.

P: Czuję się pokrzywdzona tylko przez niektórych nauczycieli, którzy nas w tym trudnym czasie lekceważą. Jeżeli zaś chodzi o siedzenie w domu i nie chodzenie do szkoły – jest to oczywiście zrozumiałe.

Jak inni maturzyści reagują na obecną sytuację? Czy macie dla nich jakieś rady?

M: Przede wszystkim systematyczna nauka. A jeżeli chodzi o zaistniałe problemy w związku z obecną sytuacją, to polecam uczyć się na własną rękę.

P: Wiem, że cześć z nich sobie po prostu odpuściła naukę do matury, ponieważ mają jeszcze na to sporo czasu. Jednak zdecydowana większość maturzystów uczy się systematycznie i stara się nadrobić wszelkie zaległości. Moim zdaniem, najważniejsze to tyle się nie stresować i podchodzić do nauki systematycznie.

Poznaliśmy już daty matur (od 8 do 29 czerwca). Odetchnęliście?

M: Zdecydowanie tak, ale wraz z pojawieniem się terminu wzrosło we mnie typowo przedmaturalne napięcie. Termin czerwcowy jest optymalny dla maturzystów. 

P: Zdecydowanie odetchnęłam. Oczywiście stres nadal jest ale dobrze wiedzieć kiedy napiszemy egzaminy. Termin jest dobry, ponieważ to tylko miesięczne opóźnienie . Z drugiej strony tak naprawdę nie wiemy czy jest to już termin ostateczny. Wszystko zależy od liczby osób zarażonych wirusem.

Czy otrzymaliście informacje o szczegółach związanych z organizacją matur w Waszej szkole? Jak będą wyglądać środki bezpieczeństwa?

M: Poza dokładnym harmonogramem i informacji o braku egzaminu ustnego w głównym terminie nie dostaliśmy żadnych informacji

P: Do chwili obecnej nie uzyskaliśmy jeszcze żadnych szczegółowych informacji dotyczących przeprowadzenia matur. Jest to dla mnie ważne, ponieważ chciałabym żeby ryzyko zarażenia się wirusem było jak najmniejsze.

Wiemy tylko, że  egzaminy ustne zostały odwołane.

Myślę, że była to dobra decyzja, ponieważ nauczyciele, którzy przeprowadzają matury ustne od rana do południa narażeni byli na kontakt z kilkudziesięcioma uczniami dziennie. 

Jakie waszym zdaniem środki bezpieczeństwa, powinny być wdrożone podczas egzaminów maturalnych?

M: Zredukowanie ilości uczniów na salę, obowiązek noszenia maseczki i zachowanie bezpiecznej odległości powinno wystarczyć. Problemem mogłyby być maseczki, które już nawet po kilku minutach potrafią przeszkadzać.

P: Na pewno w każdej sali musi znajdować się mniej uczniów niż podczas dotychczasowych matur. Nauczyciele nadzorujący nas z uwagi na swoje bezpieczeństwo powinni zachować od nas większy dystans. Pozostaje jeszcze kwestia maseczek. Mimo, że pisanie egzaminu w maseczce, dla niektórych będzie bardzo uciążliwe myślę, że każdy uczeń i nauczyciel powinien ją mieć dla własnego bezpieczeństwa.

5 powodów, dla których nauka online jest przyszłością edukacji

Koncepcja tradycyjnej edukacji zmieniła się radykalnie w ciągu ostatnich kilku lat.

Fizyczna obecność w klasie nie jest już jedyną opcją uczenia się – wszystko to z powodu rozwoju Internetu i nowych technologii.

W dzisiejszych czasach masz dostęp do wysokiej jakości edukacji, gdziekolwiek i kiedykolwiek chcesz, pod warunkiem, że masz dostęp do komputera. Wkraczamy teraz w nową erę – rewolucję edukacji online.

Nie ma jednak potrzeby odrzucania stacjonarnej nauki języka angielskiego w szkole czy na uczelni. Wiele osób jest sceptyczna edukacji przez Internet. Trudno zrozumieć pojęcie pozostawienia konwencjonalnej klasy, zwłaszcza jeśli ma się zmierzyć z tą ogromną przestrzenią zwaną Internetem.

Nie jest to jednak wystarczający powód, aby unikać tej alternatywy, która okazała się ważna i przydatna dla wielu uczniów języków obcych.

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej przez Babson Survey Research Group ponad 30 procent studentów szkół wyższych w Stanach Zjednoczonych odbywa co najmniej jeden kurs na odległość. Ten trend jest również zauważalny w Polsce.

Edukacja online to rozsądny wybór, niezależnie od tego, czy jesteś nastolatkiem, czy dorosłym. Dla studentów może to być przydatna doskonalenia umiejętności w trudnym temacie lub uczenia się nowych umiejętności bez uporczywego jeżdżenia na zajęcia.

Dla nauczycieli oznacza to, że możesz uczyć z dowolnego miejsca na świecie. Możesz to zrobić w zaciszu własnego domu lub podczas podróży dookoła świata. Miejsce jako placówka edukacyjna staje się nieistotne i możesz zarobić dodatkowe pieniądze, gdziekolwiek się znajdziesz.

Czytaj dalej, aby dowiedzieć się jeszcze pięciu powodów, dla których warto zaangażować się w edukację online!

Jest elastyczna

Edukacja online umożliwia nauczycielowi i uczniowi ustalanie własnego tempa uczenia się, a dodatkowo istnieje elastyczność w ustalaniu harmonogramu, który pasuje do planu każdej ze stron.

W rezultacie korzystanie z internetowej platformy edukacyjnej pozwala na lepszą równowagę pracy i nauki, więc nie trzeba się poddawać i rezygnować z pracy zawodowej na rzecz edukacji. Studiowanie online uczy podstawowych umiejętności zarządzania czasem, co ułatwia znalezienie równowagi między pracą a nauką.

Posiadanie wspólnego planu między uczniem i nauczycielem może również skłonić obie strony do przyjęcia nowych obowiązków i większej autonomii.

Oferuje szeroki wybór kursów

W przestrzeni tak rozległej jak Internet istnieją nieskończone umiejętności i przedmioty do nauczenia się.

Zobacz też:  Matura pisemna z języka niemieckiego

Platformy internetowe oferują kursy dla różnych poziomów i dyscyplin, a rosnąca popularność edukacji online doprowadziła do pojawienia się coraz większej liczby specjalistycznych kursów. Od lekcji gry na gitarze po fizykę kwantową, istnieją opcje dla każdego typu ucznia.

Istnieje również duża szansa na uzyskanie oficjalnych certyfikatów językowych lub ważnych dyplomów. W ten sposób studenci mogą nawet uzyskać dyplom bez stawiania stopy na kampusie uniwersyteckim. Jako nauczyciel masz również do wyboru szeroki zakres poziomów edukacji.

Możesz uczyć studentów, uczniów szkół średnich, a nawet dzieci ze szkół podstawowych. Jeśli jesteś nauczycielem, możesz wybrać poziom odpowiadający twoim kwalifikacjom.

Jest wszechobecnie dostępna

Edukacja online umożliwia naukę lub nauczanie z dowolnego miejsca na świecie. Oznacza to, że nie trzeba dojeżdżać z jednego miejsca do drugiego ani przestrzegać sztywnego harmonogramu. Co więcej, nie tylko oszczędzasz czas, ale także oszczędzasz pieniądze, które można przeznaczyć na inne rzeczy.

Wirtualna klasa jest również dostępna wszędzie tam, gdzie jest połączenie internetowe, a dobrym sposobem na skorzystanie z tego jest podróżowanie połączone z nauką. Na przykład, jeśli studiujesz za granicą i chcesz znaleźć pracę, edukacja online jest doskonałym wyborem.

Nie ma powodu, aby rezygnować z pracy lub nauki podczas odkrywania nowych i egzotycznych miejsc.

Pozwala na dostosowanie uczenia się

Wspominaliśmy wcześniej, jak elastyczność pomaga uczniowi i nauczycielowi ustalać własne tempo. Ale edukacja online jest również elastyczna w zależności od wymagań i poziomu umiejętności każdego ucznia.

Zajęcia online są zwykle krótsze niż konwencjonalne. Zapewniają również przestrzeń do skupienia się na potrzebach i wątpliwościach ucznia, dzięki czemu nauczyciele mogą lepiej zrozumieć mocne i słabe strony swoich uczniów.

Dlaczego?

Duża część kursów online pozwala na integrację z prowadzącym bez występowania przed całą grupą. Dzięki temu osoby mające problemy z publicznym zadawaniem pytań nie odczuwają dyskomfortu.

Często istnieje również dostęp do bardzo różnorodnych materiałów, takich jak filmy, zdjęcia i eBooki, a tutorzy mogą również integrować inne formaty, takie jak fora lub dyskusje, aby poprawić swoje lekcje. Ta dodatkowa treść jest dostępna w dowolnym momencie z dowolnego miejsca, co pomaga stworzyć wykształcenie dostosowane do potrzeb zarówno ucznia, jak i nauczyciela.

Jest niezwykle atrakcyjna cenowo

W przeciwieństwie do metod tradycyjnej edukacji na uczelni i w szkole, edukacja online jest zwykle bardziej przystępna cenowo. Istnieje również szeroki zakres opcji płatności, które pozwalają uczniom płacić w ratach lub za pojedyncze zajęcia. Pozwala to na lepsze zarządzanie budżetem.

Wiele z takich kursów lub studiów online podlega również zniżkom lub stypendiom, więc cena rzadko jest wysoka. Możesz także zaoszczędzić pieniądze na dojazdy do pracy i materiały klasowe, które często są dostępne za darmo.

Innymi słowy, inwestycja pieniężna jest mniejsza, ale wyniki mogą być lepsze niż inne opcje.

Czy warto porzucać tradycyjną edukację językową na rzecz edukacji online? Naszym zdaniem nie! Obie formy nauki działają idealnie w formie synergii.

Tradycyjna edukacja językowa pozwala wspierana interaktywnymi kursami i narzędziami informatycznymi pozwala zmaksymalizować wiedzę i zdobyte doświadczenie.

Jeżeli szukasz nowoczesnych studiów językowych to z pewnością musisz zapoznać się z ofertą edukacyjną Lingwistycznej Szkoły Wyższej w Warszawie. Nie czekaj! Sprawdź naszą ofertę.

Jak będzie wyglądać nauka online dla uczniów od 25 marca? Wyjaśniamy

W piątek wieczorem w Dzienniku Ustaw ukazały się dwa rozporządzenia ministra edukacji narodowej – nowelizacja rozporządzenia z 11 marca w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19″ oraz rozporządzenie – “w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19”.

Masz pytania, swoje spostrzeżenia na temat zdalnego nauczania? Napisz w komentarzu pod tym artykułem.

Pierwszy z dokumentów wydłuża do 10 kwietnia okres zawieszenia zajęć w szkołach i przedszkolach na terenie całego kraju i wprowadza od 25 marca obowiązek prowadzenia przez te placówki zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Drugie rozporządzenie określa sposób prowadzenia tego typu lekcji.

Rozporządzenie “w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19” stanowi, że za realizację zadań przez placówkę ma odpowiadać jej dyrektor.

To na nim spocznie obowiązek informowania uczniów, rodziców i nauczycieli o sposobie i trybie realizacji zajęć.

Będzie także koordynował współpracę nauczycieli z uczniami lub rodzicami, uwzględniając przy tym potrzeby edukacyjne i możliwości psychofizyczne dzieci i uczniów, w tym także tych objętych kształceniem specjalnym, dzieci, które objęto wczesnym wspomaganiem rozwoju lub uczęszczających na zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze.

Dyrektor będzie ustalał, we współpracy z nauczycielami, m.in. tygodniowy zakres treści nauczania do realizacji w poszczególnych oddziałach klas (semestrów) oraz na zajęciach prowadzonych w formach pozaszkolnych.

Rozporządzenie obliguje go ponadto do ustalenia, we współpracy z nauczycielami, sposobu monitorowania postępów uczniów oraz sposobu weryfikacji ich wiedzy i umiejętności, w tym również informowania uczniów lub rodziców o postępach w nauce i uzyskanych ocenach.

Dyrektor będzie ustalał także warunki i sposób przeprowadzania egzaminów: klasyfikacyjnego, poprawkowego, semestralnego oraz sprawdzianu wiadomości i umiejętności.

Będzie miał ponadto obowiązek ustalenia warunków, sposobu oraz terminów przeprowadzania egzaminów dyplomowych, sposobu dokumentowania realizacji zadań swej placówki.

Będzie wskazywał, we współpracy z nauczycielami, źródła i materiały niezbędne do realizacji zajęć (w tym materiały w postaci elektronicznej), z których będą korzystali uczniowie lub ich rodzice.

Zapewni też uczniom i rodzicom możliwość konsultacji z nauczycielem prowadzącym zajęcia.

Rozporządzenie wskazuje, że zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość będą mogły być realizowane w szczególności z wykorzystaniem materiałów Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej, udostępnionej przez MEN pod adresem www.epodreczniki.

pl (to bezpłatne, stworzone i administrowane przez resort edukacji narzędzie edukacyjne, które oferuje nauczycielom i uczniom gotowe materiały dydaktyczne – PAP), materiałów dostępnych na stronach internetowych MEN i podległych mu jednostek, w tym Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i okręgowych komisji egzaminacyjnych oraz materiałów prezentowanych w programach publicznej telewizji i radia. Z rozporządzenia wynika, że prawo wskazania materiałów do nauki będą mieli też sami nauczyciele.

Praca ucznia ma być oceniana. Do kontaktów między uczniami i rodzicami a nauczycielami będą służyły środki komunikacji elektronicznej.

Rozporządzenie MEN reguluje także sposób prowadzenia zajęć z zakresu kształcenia zawodowego, które mają objąć zarówno przedmioty teoretyczne jak i zajęcia praktyczne (jeśli da je się przeprowadzić na odległość).

Rozporządzenie dopuszcza jednocześnie modyfikację programu nauczania tak, by np. uczeń miał możliwość odbycia zajęć praktycznych (jeśli niemożliwe będzie prowadzenie ich zdalnie) w następnych latach szkolnych.

Jeśli chodzi natomiast o praktyki zawodowe uczniów technikum i szkoły policealnej, zaplanowane do realizacji w okresie, w którym wprowadzono czasowe ograniczenie funkcjonowania szkół, można będzie je odbyć do końca roku szkolnego 2019/2020. W przypadku z kolei realizacji praktyk w okresie ferii letnich, czas trwania zajęć dydaktyczno-wychowawczych dla uczniów odbywających te praktyki nie ulegnie skróceniu w rozumieniu przepisów w sprawie praktycznej nauki zawodu.

Uczniowie będący młodocianymi pracownikami będą mieli, w uzgodnieniu z pracodawcą, możliwość odbycia zajęć praktycznych, zaplanowanych do zrealizowania w okresie, w którym wprowadzono czasowe ograniczenie funkcjonowania jednostek systemu oświaty do końca roku szkolnego 2019/2020 lub w klasach programowo wyższych. W okresie zawieszenia pracy szkół uczniowie ci będą mogli realizować zajęcia z zakresu kształcenia zawodowego teoretycznego lub z zakresu kształcenia ogólnego przewidziane do realizacji w tej samej klasie lub w klasach programowo wyższych.

Rozporządzenie stanowi ponadto, że za okres, w którym uczniowie (mający umowę o pracę) nie będą mogli uczęszczać na zajęcia praktyczne, będzie się pracodawcom wliczał do okresu, za który przysługuje dofinansowanie, które przewiduje ustawa Prawo oświatowe.

W przypadku natomiast kształcenia ustawicznego w formach pozaszkolnych kształcenie praktyczne niemożliwe do zrealizowania na odległość lub w inny sposób będzie uzupełniane po zakończeniu czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty.

Masz pytania, swoje spostrzeżenia na temat zdalnego nauczania? Napisz w komentarzu pod tym artykułem.

Rozporządzenie stanowi, że zajęcia realizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu kształcenia nauczyciel będzie realizował w ramach obowiązującego go przed dniem wejścia w życie rozporządzenia tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, prowadzonych bezpośrednio z uczniami albo na ich rzecz, a w przypadku godzin zajęć realizowanych powyżej tygodniowego obowiązkowego wymiaru tych godzin – w ramach godzin ponadwymiarowych, o których mowa w Karcie Nauczyciela. Zasady zaliczania do wymiaru godzin poszczególnych zajęć realizowanych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu kształcenia będzie ustalał dyrektor placówki.

  • Rozporządzenie wchodzi w życie 25 marca 2020 r. (PAP)
  • autor: Marta Rawicz
  • mkr/ zm/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *